Od dobrych paru miesięcy ciągnie się sprawa sprowadzenia do Liverpoolu kapitana Aston Villi – Garetha Barrego. Jednak od czasu pierwszych wzmianek na temat przenosin reprezentanta Anglii z Villa Park na Anfield Road niewiele się wydarzyło. Gareth jak grał tak gra dla O’Neilla.
Wielka wyprzedaż u Beniteza…
Telenowela rodem niczym z Brazylii czy też Argentyny wydaje się nie mieć końca. Pierwsze pogłoski o tym iż reprezentant Anglii ma zasilić kadrę Rafy Beniteza pojawiły się już bardzo dawno, w kwietniu bodajże. W czasie letniego okienka transferowego angielskie media odnośnie transakcji na linii Liverpool – Aston Villa piszą niemal codziennie. Ale tego niestety nakazuje sytuacja. Jednego dnia dowiadujemy się, iż w końcu Martin O’Neill – szkoleniowiec ‘Lwów’ uległ i Barremu, który wedle wszystkich znaków na niebie, bardzo chce dołączyć to the Reds i Benitezowi. Jednak za chwilę wszystko okazuję się jedną wielką ściemą, gdyż Hiszpan nie zaoferował Villi oferty równej 18 mln … funtów brytyjskich oczywiście. Kwota zaporowa jak dla drużyny z miasta Beatlesów. W ostatnich kilku dniach znów w brytyjskiej prasie sporo mówiło się o tym, że kapitan Villi ma zasilić szeregi the Reds w najbliższych godzinach. I jak od kilku ładnych tygodni wszystkie te informacje nadawały się tylko i wyłącznie jako papier toaletowy. Właściciele Liverpoolu nie mają zamiaru wyłożyć takich pieniędzy na Garetha. Ba, oni nie mają zamiaru grosza do tego transferu dołożyć. Niestety ale amerykanie – George Gillett i Tom Hicks, właściciele the Reds – są nazbyt skąpi. Na ich pomoc Benitez liczyć nie może na pewno. A szkoda bo takowa by się bardzo przydała, gdyż szkoleniowiec drużyny z Anfield w zamian za transfer Barryego jest skłonny sprzedać kilku swoich graczy. Czasami nawet tych z podstawowej jednostki.
O’Neill nie zamierza odpuścić
‘Z niewolnika nie ma pracownika’ – wydaje mi się, że menedżer drużyny z Villa Park tego powiedzenia nie zna. Mimo iż główny bohater telenoweli wyznał publicznie iż chce grać dla Liverpoolu to jednak O’Neill chce pokazać jaką posiada władzę i za żadne skarby spuścić z ceny nie chce. Gareth nie wątpliwie jest piłkarzem zdolnym, ale czy aby na aż 18 milionów? Za taką kwotę można kupić piłkarza młodszego, równie dobrze ogranego w lidze a i równie dobrego. Szkoleniowiec ‘Lwów’ jednak nie bierze do siebie żadnych uwag. Nie zamierza odpuścić, czeka aż to Liverpool się ugnie. Wydaje się, że Barry aby mógł wyrwać się z drużyny z Birmingham jeszcze w tym okienku będzie musiał się stanowczo postawić działaczom niczym niegdyś Michael Essen działaczom Lyonu. Chociaż sam nie wiem czy nawet to zadziała na O’Neill’a.
Ma dosyć
Całego tego zamieszania nie wytrzymał już nawet sam Barry. Przyznał on wprost, że jeśli nie dojdzie do porozumienia stron do czasu rozpoczęcia rozgrywek angielskiej Premiership – Liverpool może o nim zapomnieć. Przynajmniej do kolejnego okienka transferowego. Gareth już teraz stracił bardzo dużo przez całe to zamieszanie. Nie pojechał z resztą składu na zgrupowanie do Hiszpanii, nie grał też w kilku sparingach. Na dobre to mu raczej nie wyjdzie.










