Gdyby przed poprzednim sezonem zapytać setkę kibiców o ostateczny układ tabeli, Getafe w najlepszym wypadku uplasowałoby się gdzieś w rejonach miejsc 8-10. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy „Los Azulones” zakwalifikowali się do Ligi Europy. Na dodatek zbliżająca się kampania wcale nie musi wyglądać gorzej.
Klub z przedmieść stolicy Hiszpanii sprzeciwił się trwającej w ostatnim czasie modzie na wykazywanie się niecierpliwością wobec trenerów i póki co dobrze na tym wychodzi. Czwarty sezon pod wodzą trenera z Alicante ma sprawić jeszcze więcej radości kibicom, choć ci ostatnio i tak nie mają wielu powodów do narzekań.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Getafe w nadchodzącym sezonie
1) Z przodu będzie zabawa
Getafe ma obecnie w kadrze trzech napastników, którzy w zeszłym sezonie strzelili ponad 15 bramek. Do obecnych już wcześniej Jaime Maty i Jorge Moliny dokupiono teraz Enricha Gallego. Można jeszcze dorzucić Angela Rodrigueza, który skończył z trzynastoma trafieniami i powstaje nam obraz ekipy mogącej zrobić wiele przykrości defensywom rywali. Pomagać im w tej sztuce mają Portillo i wypożyczony z Barcelony Marc Cucuerella. Szybcy skrzydłowi mogą być pewni, że ich podboje na bokach boiska nie zostaną zmarnowane, jeśli uda im się dostarczyć piłkę w pole karne.
2) Zaczną i skończą z Bordalasem
Zaufanie, jakie wypracował sobie trener Getafe wśród kibiców jest rzadko spotykane. Przejął zespół po Franie Escribie, który właśnie spadł z zespołem do drugiej ligi i już w pierwszym roku swojego urzędowania powrócił do ekstraklasy. Wprowadzenie drużyny do europejskich pucharów daje mu ogromny kredyt zaufania wśród zarządu i kibiców. On sam nie jest również osobą, która taki stan rzeczy potrafiłaby szybko roztrwonić. Podczas jego przygody w Getafe zdarzały się gorsze momenty, lecz jego pozycja w klubie pozwala myśleć, że drużyna zakończy sezon z tym samym szkoleniowcem, z którym go rozpoczęła.
3) Zaufają młodym
Istnieje możliwość, że w natłoku spotkań coraz więcej szans zaczną dostawać młodzi zawodnicy. Szlaki powinni przetrzeć im Marc Cucurella i Mathias Olivera. Do tego możemy dorzucić Hugo Duro lub Merveila Ndockyta. Z pewnością Jose Bordalas ma w kadrze kilku ciekawych młodych zawodników, a perspektywa gry na trzech frontach powinna działać na ich korzyść.
Transfery
W trwającym okienku transferowym postawiono raczej na uzupełnienie składu, niż jakieś szaleńcze rewolucje. Drużyna ma być gotowa do walki na trzech frontach, lecz nie ma wątpliwości, że to Liga jest dla klubu najważniejsza. Stąd też średnia wieku zakupionych piłkarzy jest stosunkowo powyżej normy. Czterech na sześciu zawodników sprowadzonych tego lata skończyło już 30. rok życia. Zalicza się do nich wspomniany wcześniej Gallego, który w zeszłym roku był wyróżniającym się zawodnikiem będącej beniaminkiem Hueski. Były klub Gallego z najwyższym szczeblem rozgrywek zdążył się już pożegnać, lecz dobra forma napastnika sprawiła, że jego przygoda z La Ligą trwa dalej.
Zakupiono również Faycala Fajra z drugoligowego francuskiego Caen, Raula Garcię ze spadkowicza Girony czy Allana Nyoma z West Brom. Wszyscy trzej mają podnieść konkurencyjność ekipy i czekać na moment, w którym będą potrzebni.












