Dla polskich piłkarzy mistrzostwa Europy już się skończyły. Obecnie kibice i fachowcy prześcigają się w poszukiwaniu powodów odpadnięcia drużyny narodowej w fazie grupowej. Naszym zdaniem największy wpływ na ostateczny wynik miały pomyłki trenera Franciszka Smudy.
1. Decyzje personalne
Wszystko zaczęło się na długo przed turniejem. Franciszek Smuda miał swoją wizję i miał do niej prawo. Od początku podejmował decyzje personalne, które niekoniecznie były zgodne z tym, co sądzili eksperci czy kibice. O ile rezygnacja z Artura Boruca jest uzasadniona, bo nie można stawiać na bramkarza, który nazywa swojego trenera Dyzmą, o tyle odsunięcie Michała Żewłakowa wydaje się być pomyłką. To jednak nic wobec tego, co wydarzyło się przy ogłaszaniu nominacji. Smuda zaszokował powołaniem Sobiecha czy Brożka, a także utwierdził wszystkich w przekonaniu, że ma swoich pupili, stawiając na Boenischa i Matuszczyka.
2. Niekonsekwencja

Na początku Smuda mówił, że u niego nie będzie miejsca dla farbowanych lisów. Tymczasem piłkarze z Francji, a przede wszystkim z Niemiec stali się szybko ulubieńcami selekcjonera. Nasz trener obiecywał także, że interesuje go gra jedynie przeciwko silnym zespołom, tymczasem tuż przed Euro mierzyliśmy się z Andorą. Smuda niejednokrotnie cofał swoje słowa, nie przyznawał się do wcześniejszej wypowiedzi, co na pewno nie wpłynęło korzystnie na jego wizerunek wśród piłkarzy.
3. Kontakt z piłkarzami
Same kontakty z zawodnikami również pozostawiały wiele do życzenia. Już w trakcie Euro niezbyt przychylnie wypowiadał się o Smudzie Kamil Grosicki, wcześniej duże zastrzeżenia miał też pominięty Kamil Glik, ale w jego przypadku na wypowiedzi wpłynęła raczej gorąca głowa. Kilka „ciepłych” słów w kierunku selekcjonera powiedział też Jakub Wawrzyniak. Jak widać, atmosfera wewnątrz drużyny wcale nie była taka dobra, jak się wydawało, jednak zawodnicy dla dobra zespołu schowali swoje problemy do kieszeni, zamknęli usta, zacisnęli zęby i grali dalej. Pewnie niedługo usłyszymy o kolejnych nieporozumieniach na linii piłkarz – selekcjoner.
4. Niewłaściwe przygotowanie
Już po pierwszym meczu można było wysnuć tezę, że zespół nie jest właściwie przygotowany do turnieju. W spotkaniu z Grecją Polacy mieli znacznie więcej sił w pierwszej połowie, bo w drugiej już oddychali rękawami. W starciu z Rosją wyglądało to trochę lepiej, ale w meczu z Czechami scenariusz się powtórzył. Wnioski są dwa: albo zespół był źle przygotowany od strony kondycyjnej, albo…
5. Brak reakcji na wydarzenia meczowe
…Smuda zupełnie nie rozumie, co się dzieje na boisku. Brak zmian w pierwszym spotkaniu to grzech śmiertelny. Gołym okiem było widać, że Obraniak (choć spisywał się nie najgorzej) nie ma sił, by grać na wysokim poziomie przez pełne 90 minut. Dowódca polskiej eskadry wpadł na genialny pomysł wprowadzenia szybkiego Kamila Grosickiego na podmęczonych Greków, tyle że miało to miejsce w 92. minucie. Podobno „Franz” nie poinformował też swoich podopiecznych, że Grecy prowadzą z Rosjanami, co mogło wykrzesać dodatkowe pokłady motywacji w naszych piłkarzach.










