Z reguły sytuacja, gdy zawodnik stał na pozycji spalonej w momencie podania i brał udział w akcji, od razu skutkowało wstrzymaniem gry. Od 1 lipca zmianie uległy jednak zasady odgwizdywania tego przewinienia, o czym mało kto wie.Różnice dotyczą trzech istotnych punktów. Po pierwsze: ze słownika sędziowskiego wyrzucono stwierdzenie „absorbowanie uwagi bramkarza”. Jeżeli zawodnik znajduje się na pozycji spalonej i zasłania bramkarzowi piłkę w momencie oddania strzale, przewinienie jak najbardziej następuje. Nie ma takiej sytuacji, jaka miała miejsce wcześniej, że arbiter mógł przerwać grę w momencie, gdy gracz był w obrębie futbolówki, co uznawano za przeszkadzanie golkiperowi. Teraz, jeśli ten ją widzi, sytuacja jest kontynuowana.
Druga sprawa to wpływanie na rywala. Gdy obrońca przejmował podanie rywala i był atakowany przez napastnika schodzącego ze spalonego, chorągiewka arbitra powinna być w górze. Tym razem przewinienie określa dystans, który dzieli atakującego i broniącego. Jeżeli on wynosi mniej niż półtora metra, gra jest przerywana. Jeżeli więcej, nie ma problemu.
Ostatnia zmiana dotyczy przypadku, kiedy to zawodnik wykonuje podanie do kolegi, który jest na pozycji spalonej, a w lot piłki ingeruje obrońca. Jeśli specjalnie zamierza piłkę wybić, lecz robi to nieudolnie, w efekcie czego nie udaje mu się przerwać podania, ewentualna bramka zostaje uznana. Jeżeli jednak futbolówka przypadkowo otrze się o defensora, który celowo nie wpłynął na jej lot, chorągiewka powinna być w górze.
Korekcie uległy więc tylko niektóre sytuacje. Czy one są dobre, czy nie pozostawmy ocenie innym, ale nie są do końca sprecyzowane. Jak np. sędzia ma widzieć, czy odległość między zawodnikami to półtora metra lub czy bramkarz widzi piłkę? Jak mówi przewodniczący Podkolegium Sędziów w Żarach, Paweł Horożaniecki, wszystko dzieje się intuicyjnie: – To wszystko dalej podlega ocenie sędziego. Podjęcie prawidłowej decyzji jest zależne od wielu czynników, więc nie da się w tej sprawie być nieomylnym. Dużo w praktyce po tych poprawkach się nie zmieniło, a określanie spalonego przez arbitra to nadal ruletka.
Podstawowym problemem jest to, że większość naszych narodowych „ekspertów” nie ma o tym bladego pojęcia. W związku z tym na wielu boiskach można usłyszeć, jak rzuca się mięsem w kierunku sędziów, którzy podejmują słuszne decyzje. Przede wszystkim takie rzeczy dzieją się w niższych ligach.
Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnia Przewodniczący Lubuskiego Kolegium Sędziów, Jan Suchecki: – Przed każdym sezonem do klubów Ekstraklasy, I i II ligi przyjeżdżają wytyczeni sędziowie, którzy przedstawiają trenerom i zawodnikom prezentacje dotyczącą zmian w przepisach, dzięki czemu te kluby są zawsze na czasie z nowinkami. W niższych ligach takie coś nie funkcjonuje. Powinno się przekazywać takie informacje trenerom podczas corocznych szkoleń, ponieważ są oni w stanie wyjaśnić to również zawodnikom.
Niestety taki model nie istnieje w niższych klasach rozgrywkowych, więc dopóki ludzie sami nie zaczną zbierać informacji, na wielu boiskach będzie można usłyszeć niepochlebne słowa w kierunku arbitrów. Miejmy nadzieję, że z czasem się to zmieni…











