Niecodzienna sytuacja w meczu Realu. Sevilla wypuściła wygraną


Benzema został kapitanem. FC Barcelona uciekła spod topora

31 marca 2018 Niecodzienna sytuacja w meczu Realu. Sevilla wypuściła wygraną

W hicie 30. kolejki Primera Division Sevilla podejmowała FC Barcelona. Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan nigdy nie gra się łatwo. W całej historii pojedynków pomiędzy tymi drużynami na tym obiekcie gospodarze wygrywali aż trzydziestokrotnie, natomiast podopieczni Ernesto Valverde 23 razy.


Udostępnij na Udostępnij na

Było blisko

W tym sezonie w La Liga FC Barcelona nie przegrała jeszcze spotkania. W dzisiejszym meczu goście byli bardzo blisko porażki, ale rzutem na taśmę udało im się uciec spod topora. Sevilla rozegrała naprawdę dobre zawody, ale brak koncentracji w końcówce spowodował, że nie wygrali tego spotkania. Mieli mnóstwo dogodnych sytuacji, aby dobić „Blaugranę”, ale ich nie wykorzystali. FC Barcelona pokazała natomiast, że nigdy nie należy ich skreślać.

Remis 2:2 dla kibiców i piłkarzy Sevilli smakuje jak porażka. Brak zwycięstwa w dzisiejszym meczu może oznaczać, że jeśli ich lokalny rywal Betis wygra, to zrówna się z nimi punktami. Walka o europejskie puchary będzie toczyć się do ostatniej kolejki.

FC Barcelona została zdominowana

Walcząca o europejskie puchary Sevilla od samego początku tego spotkania sprawiała wrażenie lepszej drużyny. Goście, którzy grali bez Messiego i Busquetsa, w ogóle nie mogli się odnaleźć. Zawodnicy raz po raz stwarzali sobie coraz to groźniejsze sytuacje, aż w końcu w 36. minucie udało im się zdobyć pierwszego gola.

Kapitalnym przerzutem popisał się Jesus Navas, który rozgrywał genialne zawody. Futbolówkę przyjął Correa, rozegrał ze stojącym obok partnerem i później dograł do zupełnie niepilnowanego Franco Vazqueza. Włochowi nie pozostało nic, tylko strzelenie bramki.

Jak to się stało, że nikt go nie pilnował? Samuel Umtiti był spóźniony, Pique też zgubił orientację. Nie był to pierwszy i ostatni raz w tym spotkaniu, kiedy to obrońcy „Dumy Katalonii” się pogubili. Szczególnie w drugiej połowie. FC Barcelona przegrywała już 0:2, dlatego musiała się otworzyć, co skutkowało kontrami gospodarzy. Nieskuteczność napastników Sevilli sprawiła, że nie podwyższyli tego prowadzenia.

Bez dwóch zdań był to najgorszy mecz „Blaugrany” w tym sezonie w La Liga. Dobra końcówka spotkania zatuszowała jednak ten słaby wynik, jaki utrzymywał się do 88. minuty. Być może FC Barcelona została wybita z rytmu przez przerwę reprezentacyjną?

Brak zawodników to nie problem

W trzecim dzisiejszym spotkaniu na Wyspy Kanaryjskie przyjechał Real Madryt. Podopieczni Zidane’a mierzyli się z miejscowym Las Palmas. Gospodarze z meczu na mecz przybliżają się do Segunda Division, a porażka w dzisiejszym spotkaniu wepchnęłaby ich jeszcze bardziej w głąb otchłani. Zespół „Królewskich” natomiast walczy już tylko o wicemistrzostwo Hiszpanii.

Real przystąpił do tego spotkania w mocno okrojonym składzie. Na Wyspy Kanaryjskie nie przyjechali Cristiano Ronaldo, Marcelo, Kroos, za nadmiar żółtych kartek zagrać nie mógł Carvajal, a drobne kontuzje mają Sergio Ramos i Isco. Mimo braku tak kluczowych zawodników goście poradzili sobie z rywalem, ogrywając ich 3:0.

Początek meczu był wyrównany. Zarówno gospodarze, jak i goście mieli swoje okazje do zdobycia gola. Real stwarzał zagrożenie po stratach piłkarzy Las Palmas w środkowej strefie boiska. Po 51 minutach goście prowadzili już 3:0 (2x Bale i 1x Benzema) i mieli wszystko pod kontrolą. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Paco Jemesa walczyli o honorowe trafienie i prawie im się to udało. Piłkarze Realu po raz kolejny w tym sezonie poczuli się zbyt pewnie na boisku.

Jeśli chodzi o statystyki, to były one naprawdę wyrównane. Posiadanie piłki było po 50 %. Remis był również pod względem strzałów (po 17), ale wynik mówi wszystko. Real był skuteczniejszy i zasłużenie wygrał ten mecz.

Benzema – kapitan Realu

Z powodu braku kluczowych zawodników w dzisiejszym spotkaniu kapitanem Realu był Karim Benzema. Francuz już kiedyś był kapitanem swojego zespołu, było to w 2014 roku. W tym sezonie napastnik „Los Blancos” jest krytykowany za swoją grę, jednak jest on naprawdę ważnym trybem w maszynie Zidane’a.

Francuz potrafi dobrze rozgrywać piłkę, grać na jeden kontakt, co pokazał w dzisiejszym spotkaniu. Benzema za wszelką cenę chce udowodnić, że w dalszym ciągu zasługuje na występy w białej koszulce. Jak najlepiej to zrobić? Strzelając bramkę. W 39. minucie podszedł on do rzutu karnego i wykorzystał go. Był to piąty gol w tym sezonie (w La Liga), a 190. w 400. meczu dla Realu Madryt. Jubileuszowe 400. spotkanie zostało więc uczczone w najlepszym stylu.

Komplet wyników:

Girona – Levante 1:1 (0:0)

Athletic Bilbao – Celta 1:1 (0:0)

Las Palmas – Real Madryt 0:3 (0:2)

Sevilla – FC Barcelona 2:2 (2:0)

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze