Przerwa na grę reprezentacji narodowych to dobry moment, by zajrzeć do szwajcarskiej Genewy i sprawdzić, jak w drodze po upragniony awans radzi sobie Servette FC. Faworyt do awansu spisuje się lepiej niż w dwóch poprzednich sezonach, ale po czternastu kolejkach brakuje jeszcze odrobinę do tej tak upragnionej i oczekiwanej w tym mieście „truskawki na torcie”, jaką jest Super League.
Tylko jedną porażkę (najmniej w lidze) zanotowali gracze prowadzeni przez trenera Meho Kodro, jednak aż cztery remisy przyczyniły się do zgubienia punktów i pięciopunktowej straty do lidera z Neuchatel. Co więcej słychać w ekipie Servette występującej na zapleczu szwajcarskiej Super League? Co jest ich słabym punktem? Czy trener opuści drużynę na rzecz reprezentacji Bośni i Hercegowiny? O to i o kilka innych spraw postanowiliśmy zapytać też Juliana Karembeu, sympatyka „Les Grenats” prowadzącego stronę internetową Enfants du Servette.
14 kolejek niedosytu
Servette utrzymuje pozycję w górnej połowie tabeli drugiej ligi, ale do liderującego Neuchatel Xamax traci już pięć punktów, co przy końcowych rozliczeniach może okazać się bardzo bolesną stratą – tak myślą zapewne związani z klubem pesymiści. Optymiści natomiast liczą na odrobienie tego deficytu i powrót do szwajcarskiej elity. Sezon w pełni, wiele meczów do rozegrania i okazji do zajęcia długo wyczekiwanego pierwszego miejsca.
Piłkarze z Genewy sami są sobie winni, bo gdyby nie kilka remisów na początku rozgrywek i nie porażka z jednym z głównych konkurentów, a obecnie przewodzącym stawce Neuchatel, sytuacja w tabeli mogłaby być zgoła inna. – Servette ma pięć punktów straty, to prawda, ale sezon jest jeszcze długi i może się wydarzyć wiele rzeczy. Tylko jeśli Servette chce wyprzedzić rywala z Neuchatel w klasyfikacji, to musi wygrywać pojedynki bezpośrednie – mówi nam Julian. Znany całej piłkarskiej Polsce Jakub M. swego czasu mawiał: „Nie kręcisz, nie jedziesz”. Kibice SFC mogliby krzyknąć: „Nie wygrywasz z Xamax, nie awansujesz!”.
Piłka nożna jest czasem banalna. Wygrywać z bezpośrednimi kontrkandydatami! Idealne powiedzenie pasujące jak ulał do Challenge League, w której pretendenci do awansu wyraźnie odbiegają poziomem od reszty stawki i to w meczach między sobą biją się o promocję. Jeżeli zawodnicy w granatowych koszulkach faktycznie chcą udowodnić swoją wyższość, muszą bardziej starać się o zwycięstwa z mocnymi przeciwnikami, a takich na tym etapie sezonu wykrystalizowało się trzech.
Tablea Challenge League 2017/2018 po 14 kolejkach
- Neuchatel Xamax 36 pkt
- Servette FC 31 pkt
- FC Schaffhausen 30 pkt
- Rapperswil-Jona 19 pkt
Rapperswil-Jona zajmujące czwarte miejsce od trzeciego Schaffhausen dzieli, bagatela, 11 punktów, a za nami dopiero jedna cała seria gier (każdy z każdym rozgrywa po cztery mecze). To już prawdziwa przepaść. Różnice punktowe pierwszej trójki wskazują, że właśnie tylko te zespoły będą liczyły się w walce, a Servette może wyjść z niej jeszcze zwycięsko. Zatem największy konkurent genewczyków to?… – tak sprawę komentuje Julian Karembeu.











