W Turynie na Stadio Olimpico spotkały się AC Torino, oraz FC Parma. Dwa zespoły z dolnej części tabeli. „Il Toro” przed tym spotkaniem zajmował 13 z 25 punktami na koncie „Gialloblu” natomiast okupowali jeszcze niższą pozycję bo aż 18 z zaledwie dorobkiem 21 punktów. Ten pojedynek zakończył się podziałem punktów. Do Reggio Calabria przyjechał natomiast na pojedynek z Regginą faworyzowany Juventus Turyn. „La Vecchia Signora” okazała się jednak za słaba na kandydata do spadku Regginę przegrywając 2:1, tracąc bramkę w ostatniej minucie spotkania.
AC Torino – FC Parma
W tym meczu pewnego faworyta nie było. Większość ekspertów widziała tu remis. Ale 11 minut po rozpoczęciu spotkania Roberto Stellone dostał piękne dalekie podanie ze środka boiska, przebiegł kilka metrów z piłką i założył tak zwaną siatkę dla bramkarza „Gialloblu – Luki Bucci. Piłkarze Parmy nie zrazili się jednak i już w 29 minucie meczu doprowadzili do remisu, a bramkę strzelił Andrea Gasbarroni po podaniu Kenijskiego pomocnika McDonalda Mariga.
3 minuty później zawodnicy z Turynu przeżyli szok, bo drugą jakże piękną bramkę z rzutu wolnego, który był wykonywany zza pola karnego strzelił Andrea Gasbarroni. Zostało 3 minuty do końca regulaminowego czasu gry. Piłkę z pola karnego „Byków” wybija jeden z obrońców Torino, ta wpada pod nogę piekielnie mocno uderzającego z woleja – Stefano Morrone. Było 1:3 a Matteo Sereni rozłożył bezradnie ręce.
Turyńczycy rozpoczynają grę, chyba jeszcze nie zdążyli się otrząsnąć po stracie 3 bramek a musieli wyciągać z siatki piłkę po czwartej bramce. Strzelec dwóch goli – Gasbarroni, podaje do Igora Budana. Ten strzela bardzo silnie, ale Matteo Sereni z trudem odbija piłkę, która niefortunnie odbija się i wpada do bramki. Jest 1:4 a piłkarze zeszli do szatni na naradę.
W trakcie przerwy Alfredo Novellino chyba bardzo się nagadał to Torino po zmianie stron wyszło jak nowo narodzone. Od razu w 45 minucie jeden z trzech łysych w ekipie z Turynu – Alessandro Rosina, pięknie dośrodkowuje z rzutu wolnego na głowę czającego się gdzieś tam w polu karnym niczym snajper na dachu czekający na swoją ofiarę – Cesare Natali i głową wbił piłkę do bramki.
Chwilę po bramce na 2:4 pięknym strzałem z przed pola karnego popisał się wspomniany już wyżej Kenijski zawodnik – McDonald Mariga. Niestety dla przyjezdnych z miasta, w którym wytwarza się najbardziej znany włoski ser na świecie – Parmigiano Reggiano, piłka trafiła w słupek. Ale czego nie wykorzystują „Gialloblu” zrobią panowie z Turynu. Minuta 69, strzelec pierwszej bramki w meczu Roberto Stellone po dośrodkowaniu wbija z całym impetem piłkę do bramki zmniejszając przewagę Parmy do jednej bramki.
Dochodzi upragniona minuta numer 82. Matteo Sereni wybiaja piłkę z przed swojego pola karnego ile ma sił w nogach. Ta dolatuje do stojącego przed polem karnym przeciwnika Roberto Stellone. Piłka tylko lekko musnęła jego łysą głowę niczym żyletka. Rzeczona piłka trafia do Davida Di Michele, który pakuję piłkę do bramki lobując bramkarza gości ciesząc się, że wrócił wraz z zespołem z dalekiej podróży, gdzie wcześniej przegrywali aż 1:4, zdołali doprowadzić do remisu. Na koniec jeszcze warto zauważyć, że Nicola Ventola trafił w słupek w ostatnich minutach spotkania.










