Choć przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Katarze typowaliśmy, że to Szwajcaria jest faworytem do zajęcia drugiego miejsca w grupie G, to wiadomo było, że nie można lekceważyć Serbów. Drużyna Dragana Stojkovicia w starciu z Brazylią nie miała wiele do powiedzenia, lecz z Kamerunem musiała wygrać, aby ze spokojem przystąpić do pojedynku z „Helwetami”. Jak wiadomo, tak się nie stało, lecz Serbia wciąż ma szanse na wejście do fazy pucharowej. Jest jednak pod ścianą.
Kalkulacja w tym przypadku nie ma już żadnego sensu. Serbia musi pokonać Szwajcarię, aby myśleć o awansie do dalszej rundy. Czy jest w stanie to osiągnąć?
Brak argumentów z Brazylią, zawalony mecz z Kamerunem
Jak można określić dotychczasowe występy Serbów na mundialu w Katarze? Zadanie to nie należy do prostych. W pierwszej kolejce „Orły” trafiły najgorzej, jak mogły, bowiem na jednego z głównych kandydatów do końcowego triumfu, Brazylię. Skończyło się bez niespodzianki. „Canarinhos” całkowicie zdominowali rywali, nie pozwalając im oddać ani jednego celnego strzału na bramkę, gdy sami kreowali sobie jedną okazję za drugą.
Prawdziwy potencjał Serbia miała pokazać w meczu z Kamerunem. Rywal praktycznie idealny do tego, aby zainkasować trzy punkty. Zwycięstwo było dla zawodników Stojkovicia tym bardziej istotne, mając na uwadze fakt, że Szwajcarzy pokonali drużynę z Afryki 1:0. Co więcej, przed meczem okazało się, że w bramce „Nieposkromionych Lwów” dojdzie do zmiany. Golkiper Interu Mediolan, Andre Onana, miał pokłócić się z selekcjonerem, Rigobertem Songiem o styl gry drużyny.
Wiadomo jednak, że teoria jedno, a praktyka drugie. Serbia z Kamerunem zaserwowali nam jeden z najlepszych meczów na mistrzostwach, pełen zwrotów akcji i dramaturgii. Gospodarze ostatniego Pucharu Narodów Afryki wyszli na prowadzenie. Następnie Serbia przed zejściem na przerwę wyprowadziła dwa szybkie ciosy, by następnie w 53. minucie podwyższyć prowadzenie. Dwubramkowa przewaga na ponad 30 minut przed końcowym gwizdkiem pozwala myśleć, że mecz jest w zasadzie rozstrzygnięty. Kameruńczycy jednak mieli inne zdanie na ten temat. W trzy minuty doprowadzili do wyrównania, pogrążając Serbów w poczuciu rozczarowania.
Serbia – jedna z największych dysproporcji w formacjach?
Nie da się ukryć, że Serbia zremisowała ten mecz na własne życzenie. Uwydatnił on prawdopodobnie największy problem tej drużyny – zbyt dużą dysproporcję między formacją ofensywną a defensywną. Bo trzeba przyznać, że z przodu zespół ten wygląda naprawdę okazale.











