Kończący się właśnie rok upłynął w Azji pod znakiem dużych piłkarskich niespodzianek. Wpierw reprezentacja Kataru zdobyła Puchar Narodów Azji, natomiast teraz po Puchar Zatoki Perskiej sięgnęła kadra Bahrajnu, która w finale pokonała faworyzowaną Arabię Saudyjską.
Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że w triumf w Pucharze Zatoki Perskiej nie wierzyli nawet niektórzy Bahrajńczycy. Jeszcze w fazie grupowej tych rozgrywek Arabia Saudyjska bez problemu pokonała bowiem Bahrajn 2:0, kontrolując całkowicie przebieg spotkania i tworząc sobie sporą liczbę bardzo dogodnych sytuacji. Przesadą byłoby stwierdzenie, że reprezentacja Bahrajnu zupełnie nie istniała wówczas na boisku, ale proste błędy w obronie nie nastrajały optymistycznie. Trzeba też pamiętać, że Saudyjczycy na mistrzostwach świata zazwyczaj nie błyszczą, lecz w porównaniu ze swoim przeciwnikiem przynajmniej się na nie kwalifikują.
Dodatkowo droga Bahrajnu do finału rozgrywek była niezwykle wyboista. W fazie grupowej zremisował on bowiem z Omanem, pokonał Kuwejt i zaliczył wspomnianą porażkę z Saudyjczykami. Wraz z Omanem zdobył więc cztery punkty, dlatego do dalszej fazy rozgrywek awansował tylko dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. W półfinale rywalem Bahrajnu była z kolei zawsze groźna reprezentacja Iraku. W regulaminowym czasie gry padł remis 2:2, stąd o awansie Bahrajńczyków do finału zadecydowały wygrane 5:3 rzuty karne.
We wczorajszym meczu finałowym powtórzyła się sytuacja z grupowego pojedynku Bahrajńczyków i Saudyjczyków. Piłkarze Arabii Saudyjskiej dominowali więc przez cały mecz (świadczy o tym posiadanie piłki na poziomie 65%), tworząc więcej klarownych sytuacji podbramkowych. Już w 10. minucie spotkania Saudyjczycy wywalczyli zresztą rzut karny, ale mocny strzał kapitana Salmana Mohammeda Alfaraja obił jedynie słupek bramki strzeżonej przez Sajjida Muhammada Dżafara. Swoje najgroźniejsze sytuacje Bahrajńczycy tworzyli głównie przy okazji stałych fragmentów gry. W 69. minucie udało im się jednak przeprowadzić jedną z niewielu składnych akcji. Saudyjska obrona wyraźnie przysnęła, stąd piłkę w siatce umieścił Mohamed Al Romaihi. Ofiarna i przede wszystkim uważna gra bahrajńskich obrońców pozwoliła na dowiezienie do końca wygranej 1:0.
Mikrus wśród potentatów
Triumf w Pucharze Zatoki Perskiej jest największym, ale niejedynym sukcesem reprezentacji Bahrajnu. W tym roku udało jej się po raz pierwszy zwyciężyć także w mniej prestiżowym (w tym roku nie brały w nim udziału Katar, Iran czy Zjednoczone Emiraty Arabskie) Pucharze Azji Zachodniej, pokonując w sierpniowym finale tych rozgrywek kadrę Iraku. Ponadto Bahrajńczycy już wcześniej zdobywali srebrne medale Pucharu Zatoki Perskiej, lecz działo się to jeszcze przed jego reformą i ustanowieniem fazy pucharowej.
Bahrajn należy oczywiście do rodziny państw czerpiących swoje bogactwo dzięki zasobom ropy naftowej, ale ze swoją zaledwie półtoramilionową populacją zamieszkującą archipelag wysp odgrywa niewielką rolę w regionie Zatoki Perskiej. W porównaniu z Katarem czy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi nie jest w stanie przyciągać do swojej ligi nawet emerytowanych gwiazd światowej piłki. Od Arabii Saudyjskiej i Iranu różni go z kolei wspomniany niewielki potencjał ludnościowy, który utrudnia stworzenie mocnej drużyny mogącej nawiązać rywalizację o awans do finałów mistrzostw świata.











