Niezwykły mecz w Warszawie zakończył się sensacyjnym wynikiem! Grecy ograli Rosjan 1:0, awansując tym samym do ćwierćfinału. Rosjanom pozostał już tylko płacz, bo o ćwierćfinale mogą zapomnieć…
W jednym z dwóch ostatnich meczów fazy grupowej dzisiejszego dnia Rosja zmierzyła się z Grecją. Losy awansu w tej grupie, jak i w trzech pozostałych do końca nie były znane. Oczywiście dużo bliżej do niego miała Rosja, której wystarczał remis, a nawet i porażka przy remisie w meczu Polaków. Wszystko na jedną kartę postawić zaś musiała Gracja, którą ratowała tylko wygrana.
Rosjanie zaczęli bardzo spokojnie, ale już po kilkudziesięciu sekundach mieli pierwszą okazję, dobrze jednak spisał się Sifakis. W 5. minucie spotkania Grecy byli bliscy zdobycia jednego z piękniejszych goli tego turnieju, a już na pewno najpiękniejszego w swoim wykonaniu, ale wyśmienicie w bramce spisał się Małafiejew. Chwilę później dobijał jeszcze Torossidis, ale tym razem obrońcy „Sbornej” zrobili swoje. Pięć minut później świetnie w polu karnym znalazł się Arszawin, jednak refleksem w tej sytuacji popisał się Sifakis. Rosjanie coraz bardziej napierali, tym razem próbował Kierżakow, lecz piłka przeszła minimalnie obok prawego słupka greckiej bramki. Kolejną piękną akcję przeprowadził już Żyrkow, który wbiegł w pole karne, wyłożył futbolówkę, ale tam zabrakło któregoś z kolegów. Grecy na tle rozpędzonych Rosjan wyglądali wyjątkowo bezbronnie, choć akurat w defensywie radzili sobie całkiem nieźle. W 20. minucie kolejna próba Arszawina i kolejny raz niecelnie.
Przez następne minuty więcej gry na siebie brali Grecy, którzy próbowali ataku pozycyjnego, jednak za dobrze im to nie wychodziło, dlatego w Warszawie wciąż było bez bramek. „Sborna” próbowała przypieczętować swoją przewagę jeszcze przed przerwą, ale w szeregach Rosjan było zbyt dużo niedokładności i chaotycznej gry. W 38. minucie kolejny strzał oddał Kierżakow, ale Sifakis nawet nie musiał interweniować, bo na miejscu byli stoperzy. Chwilę później potężnie uderzał Głuszakow, ale znów tuż, tuż obok bramki. Kolejne zamieszanie w polu karnym Greków na minutę przed końcem. Znów jednak z obrońcami rywali nie byli w stanie poradzić sobie najpierw Arszawin, a następnie Szyrokow. I gdy wszystko zmierzało już do nudnego zakończenia pierwszej części meczu, Grecy niespodziewanie objęli prowadzenie! Fatalny błąd Ignaszewicza przy próbie wybicia piłki bez skrupułów wykorzystał Karagounis, dając zaskakujące prowadzenie swej drużynie. Grecy znów wykorzystali błąd przeciwnika i do przerwy prowadzili z Rosją 1:0.
Dick Advocaat nie zamierzał tracić punktów z potencjalnie najsłabszą w grupie Grecją, dlatego już od początku drugiej połowy na boisku zameldował się Pawliuczenko, który zastąpił nieskutecznego Kierżakowa. Ale jeśli ktoś myślał, że Grecy spoczną na laurach, to grubo się pomylił, co pokazał Karagounis przy próbie oddania strzału. W 50. minucie z dystansu próbował Samaras, ale zdecydowanie chybił. Chwilę później odpowiedzieć chciał Szyrokow, ale i on znacząco się pomylił. Ależ pięknie w 57. minucie ze snu wybudził kibiców Denisow, którego mocny strzał minimalnie minął się ze słupkiem. Minutę później świetnie zrewanżował się indywidualną akcją Torossidis, który wbiegł w pole karne, zakładając rywalowi „kanał”, ale na nieszczęście Greków źle dograł w kierunku Gekasa. „Ethniki” blisko drugiej bramki byli także po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale tym zabrakło kilku centymetrów wzrostu.









