Na początku grudnia, kiedy Niall Quinn, prezes Sunderlandu, zwolnił ze stanowiska Roy’a Keane’a, funkcję tymczasowego selekcjonera miał pełnić właśnie Ricky Sbragia. Na swoich przełożonych zrobił tak dobre wrażenie, że zaproponowali mu pracę na dłużej.
Sbragia przejmował zespół w trudnym momencie. Mianowicie już 6 grudnia czekał go pojedynek z samym Manchesterem United na Old Trafford. Mało brakowało, a „Czarne Koty” pod wodzą nowego trenera sprawiłyby sporą niespodziankę, omal nie remisując. W ostatniej minucie bramkę dla ManU zdobył Vidic i Manchester szczęśliwie zainkasował trzy punkty. Po tym meczu Sunderland gra jak natchniony, w ostatnich trzech spotkaniach zdobył siedem punktów i awansował w tabeli z 18. na 13. pozycję.
Zarząd klubu docenił wyczyn Sbragii i zaproponował 1,5-roczny kontrakt. Trener jest związany z Sunderlandem już od czternastu lat, ale dopiero teraz doczekał się pracy z pierwszą drużyną; teraz ma osiemnaście miesięcy na to, aby pokazać się z jak najlepszej strony w Premiership.










