Grzegorz Sandomierski, w obliczu kontuzji Przemysława Tytonia, Łukasza Fabiańskiego i Wojciecha Szczęsnego oraz niechęci selekcjonera do Artura Boruca, może zostać nowym numerem jeden w reprezentacji Polski.
Piłkarz Jagiellonii Białystok w tym sezonie prezentuje się fantastycznie, co zaowocowało regularnymi powołaniami do reprezentacji Polski. Grzegorz Sandomierski dobrze wie, że jest bramkarzem numer trzy albo nawet cztery, jeśli zdrowi są obaj zawodnicy Arsenalu Londyn. Jednak tak w futbolu się zdarza, że czasem z numeru cztery zostaje się numerem jeden.

Taką szansę podczas najbliższych spotkań towarzyskich będzie miał Sandomierski. Wprawdzie selekcjoner zapowiedział, że zarówno z Litwą jak i Grecją wystąpią dwaj bramkarze, to jednak piłkarz Jagiellonii będzie miał wystarczająco dużo czasu, żeby potwierdzić swoje umiejętności.
– Litwa kojarzy mi się nie najlepiej. Kiedyś grałem wraz z reprezentacją U-19 przeciwko nim mecz eliminacji do mistrzostw Europy. Zremisowaliśmy, co przekreśliło nasze szanse na awans – powiedział Sandomierski.
Więcej na http://www.bialoczerwoni.com.pl











