W dzisiejszym meczu reprezentacji Polski prawdopodobnie od pierwszej minuty na placu gry nie pojawi się Grzegorz Sandomierski. Mimo to młody golkiper nie zamierza narzekać.
Dla Sandomierskiego występ w meczu z Litwą miałby szczególne znaczenie. Po pierwsze, w reprezentacji naszych wschodnich sąsiadów występują dwaj gracze Jagiellonii – Andrius Skerla i Tadas Kijanskas. Po drugie, na to spotkanie wybiera się spora grupa kibiców z Białegostoku. Jacek Kazimierski, trener bramkarzy kadry narodowej, ogłosił jednak, że w meczu z Litwą od pierwszej minuty na placu gry pojawi się Sebastian Małkowski. Sandomierski dostanie swoją szansę w spotkaniu z Grecją.

– Na pewno fajnie byłoby zagrać przeciwko kolegom, ponadto do Kowna wybiera się mój brat cioteczny z kolegami, ale widocznie tak miało być. Tak zadecydowali trenerzy, a ja przecież nie mogę być wybredny. Przeciwko komu i gdzie zagram nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Najważniejsze jest to, że po raz kolejny będę miał szansę zagrać w reprezentacji – powiedział zawodnik Jagiellonii.
Dla Sandomierskiego jest to już piąte zgrupowanie reprezentacyjne. Młody bramkarz jest zadowolony ze swojej obecności w kadrze, a także z atmosfery panującej w drużynie.
– Żadnym wodzirejem jeszcze nie jestem (śmiech). Bardzo się cieszę z kolejnych powołań i oby to trwało jak najdłużej. Coraz lepiej znam się z zawodnikami, a muszę przyznać, że jest to bardzo fajna grupa. Nie ma żadnych podziałów, a wszyscy są bardzo otwarci – mówił Sandomierski.











