Jakub Rzeźniczak zaczął rundę wiosenną od mocnego uderzenia. Prawy obrońca jest jednym z najjaśniejszych punktów warszawskiej Legii, co nie umknęło uwadze selekcjonera reprezentacji narodowej, który powołał go na mecze z Litwą i Grecją.
Franciszek Smuda o obsadę prawej strony defensywy może być spokojny. Pewniakiem do tego miejsca w kadrze jest – będący w życiowej formie – Łukasz Piszczek. Jednym z kandydatów na zmiennika jest właśnie Rzeźniczak, także grający ostatnio na wysokim poziomie.

– Zrobię wszystko, żeby pokazać się trenerowi z dobrej strony. Nie myślę o tym, żeby wygryźć Łukasza ze składu. To pewny punkt Borussii, a jego klub ma na wyciągnięcie ręki mistrzostwo Niemiec. W moim przypadku najważniejsze jest, żeby do tej reprezentacji się w ogóle dostać – mówił zawodnik Legii.
Co spowodowało progres formy Rzeźniczaka? Do tej pory mówiło się o tym, że 24-latek musi popracować nad dośrodkowaniami i grą w ofensywie. Jak sam przyznaje, poczynił postęp w tych elementach gry.
– Poprawiłem grę do przodu, nabrałem pewności siebie. Nigdy wcześniej nie miałem odwagi, żeby wdawać się w dryblingi, ani oddawać strzały. Teraz czuję, że ciągle stać mnie na więcej. Odblokowałem się psychicznie, nie mam żadnych problemów, ani zmartwień. Zostaje tylko skupić się na treningach i zasuwać – przyznał Rzeźniczak.











