Piłka nożna i polityka to sprawy, których nie da się rozdzielić. Przed meczem Polska – Ukraina w sieci zaczęły pojawiać się obrazki nawiązujące do rzezi wołyńskiej. Warto pamiętać jednak, że nie wszyscy Ukraińcy popierają banderowców. Do rzezi wołyńskiej doszło w czasie II wojny światowej, kiedy to ukraińscy nacjonaliści dokonali ludobójstwa na mniejszości polskiej zamieszkującej tereny województwa wołyńskiego i Galicji Wschodniej. Napadano na pojedyncze osoby bądź większe grupy, np. ludzi pracujących na polu. Zdarzały się również skoncentrowane ataki na całe wsie. Historycy szacują, że banderowcy wymordowali ok. 100 tysięcy Polaków. Warto wspomnieć o 11 lipca 1943 roku, kiedy to dokonano skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości. Polaków najczęściej mordowano narzędziami rolniczymi, a po wymordowaniu wszystkich palono wsie oraz grabiono dobytek.
Mordowano zarówno mężczyzn, jak i dzieci, kobiety i starców. Do zbrodni często dochodziło w czasie mszy, ponieważ wtedy Polacy byli łatwym celem. W Porycku w czasie trzydziestu minut oddziały UPA zamordowały 100 osób.
Mecze reprezentacji narodowych to świetna okazja do podgrzania atmosfery przy odwołaniu się do gorących tematów politycznych i historycznych. W ukraińskiej sieci zaczęły krążyć grafiki odwołujące się do zbrodni z okresu II wojny.

Przy memie z napisem „Do rzezi wołyńskiej pozostały dwa tygodnie” pojawiało się mnóstwo komentarzy nacechowanych negatywnie do Polaków. O tym, jaki naprawdę jest stosunek do nas naszych wschodnich sąsiadów, zapytałem Dimę, Ukraińca studiującego stosunki międzynarodowe w Krakowie. – Ja i większość Ukraińców bardzo negatywnie odnosimy się do zbrodni banderowców i nazistów. Poparcia dla tamtych wydarzeń należy szukać w zachodniej części kraju – mówi.
– Mieszkam niedaleko Kijowa i wszyscy z tamtego regionu potępiają wydarzenia z lat 40. Niestety poparcie dla banderowców rośnie z każdym rokiem poprzez propagandę. Aktualnie szacuję liczbę ich zwolenników na 20-30%.
Niestety, nie da oddzielić się piłki nożnej od odległych wydarzeń z historii. Grafiki takie jak ta opublikowana przez jedną ze stron na Facebooku tylko niepotrzebnie podgrzewają atmosferę i prowokują do agresji. Warto pamiętać jednak, że zwolennicy UPA wciąż na Ukrainie są w mniejszości. Niestety jest to dość znaczna mniejszość.










