Nie Steaua Bukareszt, nie Rapid Bukareszt, a Otelul Galati jest nowym mistrzem Rumunii. Mało znany w Europie zespół w przyszłym sezonie walczyć będzie o grę w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.
Od 1964 roku, czyli od czasu powołania do życia Otelul Galati, największym i jedynym sukcesem tego klubu było zwycięstwo Pucharu Intertoto w 2007 roku. Przez ostatnie 47 lat drużyna z Galati należała do ligowych średniaków.

W tym roku, ku zaskoczeniu wszystkich, zespół prowadzony przez Dorinela Munteanu na kolejkę przed końcem sezonu zapewnił sobie tytuł mistrza Rumunii. Wszystko dzięki zdolnym, młodym piłkarzom, którzy wspierani przez aktualnych reprezentantów kraju, potrafili pokonać bardziej utytułowanych rywali.
– Zdamy sobie sprawę z tego, co osiągnęliśmy dopiero wtedy, jak zagramy w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA. Dopiero w tych rozgrywkach można poczuć, że jest się prawdziwym piłkarzem. Nie możemy zrobić z siebie pośmiewiska w fazie grupowej. Tak czy owak, zasłużyliśmy na ten tytuł – powiedział Gabriel Ioan Paraschiv, gwiazda zespołu Otelul.
W przeciwieństwie do kibiców z Galati, prawdziwe powody do zmartwienia mają fani klubów z Bukaresztu. To czwarty rok, w którym mistrzem kraju zostaje nie Steaua lub Rapid.











