Napastnik hiszpańskiego Villarrealu dostał szansę od Sergio Batisty na oficjalny debiut w kadrze „Albicelestes” . Pomimo zdobycia jedynego gola dla swojej ekipy, nie wypadł on jednak najokazalej, gdyż Argentyna przegrała z Polską 1:2. Po meczu piłkarz nie krył rozczarowania nie tylko wynikiem, ale i stylem, w jakim jego drużyna przegrała.
Napastnik dostał szansę występu od pierwszej do ostatniej minuty w spotkaniu z Polską i swoją szansę wykorzystał. Drużyna Argentyny nie spodziewała się chyba jednak, że ktokolwiek będzie zainteresowany rozmową z piłkarzami z Ameryki Południowej, dlatego wszyscy podopieczni Sergio Batisty niemal jednocześnie wyszli z szatni, a przy dziennikarzach zatrzymał się tylko strzelec jedynego gola, Marco Ruben.

Debiut w reprezentacji Argentyny nie wypadł najokazalej. Pomimo strzelenia gola, musiałeś przełknąć gorycz porażki. To nie najlepszy początek przygody z kadrą czy jednak pozytywnie to odbierasz?
Tak, czujemy się smutni i ograni, ale musimy to przyznać, przez zespół od nas dzisiaj lepszy. Bez wątpienia musimy to przeanalizować, musimy kontynuować naszą pracę. To są tylko dwa początkowe spotkania. Miło że strzeliłem gola, to przecież przegraliśmy, więc nie będę w żaden sposób tego świętował.
Nie czujesz się rozczarowany, że nie dostałeś szansy także w spotkaniu z Nigerią?
Nie, absolutnie nie, takie było założenie, że jak najwięcej piłkarzy ma się pokazać, wiedziałem, że zagram tylko w jednym spotkaniu.
Nie pomagało zapewne też to, że graliście w takim zestawieniu po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni. Zabrakło zgrania?
Fakt, dużo z nas po raz pierwszy grało ze sobą, dopiero się poznawaliśmy. To jest długi proces, więc nie róbmy afery z tego, że przegraliśmy oba spotkania, zarówno z Nigerią, jak i Polską.
To był debiut dla trzech piłkarzy, swoje pierwsze spotkania dla Argentyny oprócz ciebie rozegrali także Pablo Piatti i Jonathan Cristaldo. Taki był cel tych spotkań? Dać szansę pokazania się, a jak uda się wygrać, to tym lepiej?












