Reprezentacja Polski swój najbliższy towarzyski pojedynek rozegra przeciwko Estończykom. Czy jest się czego obawiać? Polskie kluby w europejskich pucharach też nie miały się kogo bać, a skończyło się na ogromnej klęsce. Zapraszamy więc do zapoznania się z kolejnym tekstem z cyklu „Rozpracowujemy rywali Polaków”. Dzisiaj oczywiście reprezentacja Estonii.
Już na pierwszy rzut oka widać, że zespół Waldemara Fornalika jest absolutnym faworytem środowego pojedynku. Dość powiedzieć, że największymi sukcesami naszego rywala są triumfy w towarzyskich turniejach o Puchar Państw Bałtyckich. Estończycy wygrywali go trzykrotnie, a biorą w nim udział drużyny reprezentujące kraje nadbałtyckie. Nawet nasza reprezentacja, choć ostatnimi czasy również nierozpieszczająca wynikami, ma w swojej historii dużo lepsze osiągnięcia.

Jak Estończykom wiedzie się na arenie międzynarodowej? Ano też blado. Drużyna prowadzona obecnie przez Tarmo Ruutliego jeszcze nigdy w swojej historii nie wystąpiła na mistrzostwach Europy czy mistrzostwach świata. Na niedawno zakończonym turnieju Euro 2012 Estończykom udało się zabrnąć do baraży dzięki zajęciu drugiego miejsca w grupie eliminacyjnej z takimi zespołami, jak: Włochy, Serbia, Słowenia, Irlandia Północna i Wyspy Owcze. Estończycy zakończyli rozgrywki grupowe z 16 punktami, notując pięć zwycięstw, jeden remis i cztery porażki. Olbrzymia wiara w historyczny awans na Euro prysła niestety w barażach, w których żadnych złudzeń Estonii nie pozostawili Irlandczycy, wygrywając w dwumeczu 5:1.
Estonia – Irlandia 0:4
Estonia: Pareiko, Jaager, Stepanow, Piiroja, Klavan, Krugłow (18. Puri), Dmitrijew, Wasilijew, Vunk (61. Lindpere), Kink (68. Purje), Ahjupera (55. Voskoboinikow).
Irlandia – Estonia 1:1
Estonia: Londak, Klavan, Krugłow, Jaager, Teniste, Rahn, Vunk, Lindpere (54. Kink), Wasiliijew, Saag, Voskoboinikow (72. Purje).
Być może Estonia miałaby w swoim dorobku jakieś występy rangi mistrzostw świata czy Europy, ale przez zdecydowaną większość czasu w XX wieku była częścią ZSRR. Od odzyskania niepodległości w roku 1991 w drużynie tej dzieje się jednak wiele dobrego. Nie jest ona oczywiście w stanie rywalizować z najlepszymi zespołami w Europie czy choćby nawet z tutejszymi średniakami, jednak przemiany w kadrze i stylu gry są zdecydowanie widoczne. Najgorsze jest niestety to, że kiedy zespołowi nie idzie, zaczyna się szukanie fauli, byle tylko rywal nie był w stanie realizować swojego planu gry. Tak było we wspomnianym pierwszym meczu z Irlandią (dwie czerwone kartki i mnóstwo groźnych fauli), którego skrót można obejrzeć powyżej. Estończycy i tak mocno się w tym aspekcie poprawili, a to wszystko za sprawą holenderskiej wizji gry w piłkę.










