Piłka nożna to sport międzynarodowy i wszyscy o tym wiemy. Jednak nie wszystkimi rozgrywkami się elektryzujemy. Przeglądając tabele czy też system rozgrywek lig z różnych zakątków świata, można trafić na niezwykle ciekawe rzeczy.
Zacznijmy od podróży do Afryki. Jeżeli wielu z nas twierdzi, że nasza ekstraklasa jest bardzo wyrównana, to gdy spojrzy na tabelę ligi algierskiej, szybko zmieni zdanie. Proszę sobie wyobrazić, że w tamtejszej lidze do końca sezonu pozostały cztery kolejki, a matematyczną szansę na tytuł mistrzowski mają jeszcze wszystkie drużyny! Lider rozgrywek, czyli Sefir, ma tylko dziewięć punktów przewagi nad strefą spadkową, tak że jednocześnie walczą oni o mistrzostwo i utrzymanie.
Po 26 kolejkach żaden z zespołów nie ma strzelonych więcej bramek niż 34, co chyba jest ewenementem na skalę światową. Jak widać, w Afryce bardzo dużą wagę przywiązuje się do zadań defensywnych. Neutralni kibice w Algierii zapewne nie narzekają, ponieważ tak zacięta walka o mistrzostwo nie zdarza się zbyt często.
Jeżeli już mówimy o afrykańskich ligach, to mamy tam swojego przedstawiciela. W angolskiej lidze występuje Jacek Magdziński. Polak reprezentuje barwy Academiki do Lobito i jak do tej pory ma na swoim koncie dwie bramki strzelone dla nowego klubu. Wyjazd do Afryki to dziwna decyzja? Ze sportowego punktu widzenia na pewno tak, chociaż Magdziński twierdzi, że poziom wcale nie jest taki zły, jak wszyscy uważają. Po transferze Polak zażartował, że będzie występował w nowym klubie w zamian za trzy krowy. Wielu wzięło jego słowa na serio, co pokazuje, jakie mamy zdanie o afrykańskim futbolu. Dzięki temu wyjazdowi Polak może zwiedzić kilka ciekawych miejsc, a poziom piłkarski na pewno nie jest dużo niższy niż w pierwszej lidze polskiej. Pozazdrościć mu można stadionów, na jakich występuje.
Przenieśmy się teraz kilkaset kilometrów od Afryki. Przeglądając rywalizację w rożnych ligach świata, zaciekawił mnie system rozgrywek na Wyspach Zielonego Przylądka. Wszystkie dziewięć zamieszkałych wysp ma własną ligę. Jednak najważniejsze są rozgrywki na dwóch największych wyspach, czyli Santiago i Santa Antao. Tam liga jest podzielona na dwie sześciozespołowe grupy. Najpierw toczy się rozgrywka w tych grupach systemem każdy z każdym, a następnie dwie najlepsze drużyny z każdej z grup wychodzą do półfinału.
Tak oto, aby zostać mistrzem, wystarczy rozegrać dziewięć spotkań. Nie ma na świecie innej ligi, w której do wyłonienia mistrza potrzebna by była tak mała liczba spotkań. Bardzo mnie zaciekawił taki system rozgrywek, ponieważ trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest on niespotykany. Z kronikarskiego obowiązku muszę powiedzieć, że mistrzem została drużyna Mindelense, która po emocjonującym dwumeczu finałowym pokonała Academikę do Fogo.











