Chylę czoła przed Grekami. Chyba nikt nie spodziewał się, że ekipa Fernando Santosa upora się z Rosją i awansuje do 1/4 finału mistrzostw Europy. W czasie gdy w kraju stojącym na skraju bankructwa trwa prawdziwa fiesta, Rosjanie rozpoczęli poszukiwania winnych. Trzeba przyznać, że ten proceder idzie im całkiem sprawnie.
Advocaat bez alibi
Dick Advocaat nigdy nie był uważany w Rosji za zbawcę tamtejszego futbolu. Nigdy nie dorobił się takiej marki jak Guus Hiddink, który mimo tego, że jako szkoleniowiec „Sbornej” odpadł w barażach do mistrzostw świata ze Słowenią, nadal jest odbierany nad Wołgą i Newą jako świetny fachowiec. To między innymi dzięki temu Hiddink inkasuje dziś pokaźną pensję, pracując w Anży Machaczkała. Advocaat bazował natomiast na renomie pochodzącej z czasów jego pracy z zawodnikami Zenitu Sankt Petersburg. Puchar UEFA, mistrzostwo Rosji i co najważniejsze – Superpuchar Europy, wywalczony po zwycięstwie nad Manchesterem United. Trzeba przyznać, że Holender miał argumenty, by zapisać się na stałe w annałach rosyjskiej piłki klubowej.

Jego nominacja na stanowisko selekcjonera narodowej kadry była odbierana jako naturalna kolej rzeczy. Ot, utytułowany Holender zastępuje utytułowanego Holendra. Dziwnym trafem nikogo nie burzyły decyzje nowego trenera, który w przeciwieństwie do Hiddinka przestał szukać nowych kandydatów do gry w kadrze. Eliminacje do tegorocznych mistrzostw Europy pokazały jednak słuszność działania Dicka Advocaata. Ledwie jedna porażka – w starciu ze Słowacją – nie przeszkodziła „Sbornej” w zajęciu pierwszego miejsca w swojej grupie.
Ostatnie mecze sparingowe przed rozpoczęciem polsko-ukraińskiego czempionatu także nie pozwalały wierzyć w zły scenariusz dla reprezentacji Rosji. Niżej podpisany, podobnie jak miliony widzów, zachwycał się Rosjanami, którzy potrafili rozbić bez większego wysiłku Włochów 3:0. Także mecz otwarcia wyszedł po myśli naszych wschodnich sąsiadów. Czesi zainkasowali cztery trafienia od ekipy Advocaata, a po obejrzeniu 90 minut meczu rozgrywanego we Wrocławiu Andrij Arszawin i spółka jawili się przy swoich rywalach niczym kosmici z innego wymiaru.
Kosmici zostali jednak szybko sprowadzeni na ziemię. Remis 1:1 z Polską i wczorajsza porażka z Grekami zmieniła nastroje w Rosji o 180 stopni. Dziennikarz stacji telewizyjnej NTV-Plus, Wasilij Utkin, wypowiedział tuż po ostatnim grupowym meczu „Sbornej” na tym turnieju niezwykle gorzkie słowa. – Jest to dzień hańby narodowej dla naszej piłki. Boleję nad tym, że Rosjanie byli w tym meczu prowadzeni przez trenera, który zachowywał się na ławce niczym nastolatek, który po raz pierwszy w życiu zasiada za kierownicą Żiguli.









