Walka o ostatnie miejsce w półfinale rozstrzygnięta. Chorwaci po zaciętym meczu pokonali gospodarza tegorocznego mundialu i, po raz pierwszy od 1998 roku, znaleźli się w najlepszej czwórce na świecie. Reprezentacja z Bałkanów była faworytem tego spotkania jednak „Sborna” postawiła naprawdę trudne warunki.
Pierwszy kwadrans był bardzo intensywny. Byliśmy świadkami ataków z obu stron. Minimalnie lepiej w mecz weszli Rosjanie, ale z czasem Chorwaci dochodzili do głosu. Jednak w pewnym momencie stracili czujność.
Grali tak wolno, że uśpili samych siebie. Dopiero w 31. minucie fantastycznym strzałem z 23 metrów popisał się Denis Cheryshev. Wychowanek Realu Madryt za co się nie weźmie na tym turnieju to zamienia w złoto.
https://twitter.com/Vandee_18/status/1015682603591131136
Objawienie turnieju
Mundial wkroczył w decydującą fazę, dlatego możemy powoli wybierać najlepszych piłkarzy, czy też objawienia tego turnieju. Od pierwszego spotkania, aż do dzisiaj Denis Cheryshev jest jednym z motorów napędowych swojej drużyny.
Na tych mistrzostwach świata gra jak z nut. Zdobył cztery gole, z czego dwa z nich śmiało mogą kandydować na miano bramki turnieju. Jeśli chodzi o strzelanie, to lepszy od niego jest tylko Harry Kane.
Szkoda, że jedyny Rosjanin, który nie gra w swojej rodzimej lidze nie prezentował się z tak dobrej strony chociażby w zespole „Królewskich”. Może by zostałby w Madrycie na dłużej.
Dominacja
Chorwaci szybko odpowiedzieli na trafienie Cherysheva. W 39. minucie błąd obrońców wykorzystał duet Mandzukić-Kramarić. Druga połowa to dominacja Chorwatów. Rosjanie poza dwoma, trzema kontrami nie stworzyli sobie żadnych okazji pod bramką Subasicia. Podopieczni Dalicia non stop wymieniali piłkę po obwodzie, ale brakowało im przyspieszenia.
Na pół godziny przed końcem „Vatreni” byli bliscy objęcia prowadzenia. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Ivan Perisic. Zawodnik Interu opanował futbolówkę, uderzył na bramkę i…tylko słupek.
Wydawało się, że wszystko zrobił dobrze, ale piłką odbiła się od szkieletu bramki w nie taki sposób, jakiego by sobie życzył. Cały czas był remis i tak pozostało już do końca. „Sborna” przetrwała drugą część tego spotkania, z czego zadowolony był wiecznie zły selekcjoner Czerczesow.











