Nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Zdobył jedyną bramkę spotkania z Ukrainą, która pozwoliła Anglii zająć pierwsze miejsce w grupie D, i udowodnił, że wciąż pozostaje kluczowym zawodnikiem zespołu. Wayne Rooney bezsprzecznie został bohaterem dzisiejszego pojedynku.

To właśnie na niego skierowane były oczy wszystkich kibiców reprezentacji Anglii. Początek mistrzostw przegapił, zmuszony był bowiem pauzować z powodu zawieszenia. Ale kiedy już wrócił, udowodnił, że jest kluczowym piłkarzem ekipy Roya Hodgsona. Wayne Rooney, bo o nim mowa, pokazał w spotkaniu z Ukrainą, dlaczego jego obecność jest konieczna, jeśli Anglicy marzą o podbiciu turnieju. Prawdą jest jednak, że bramka napastnika Manchesteru United była wybitnie łatwa do strzelenia, niemniej jednak na tym zasługi Rooneya się nie kończą.
27-letni piłkarz z powodzeniem inicjował bowiem wiele spośród akcji ofensywnych swojego zespołu. Ponadto chętnie wracał do środkowej strony boiska, pomagając linii pomocy w wykonywaniu swoich zadań. Rooney był po prostu wszędzie, a przy tym jak zwykle zaprezentował typową dla siebie walkę, nieustępliwość i charakter. Takiego napastnika United chcemy właśnie oglądać w kolejnych spotkaniach. Jego bramka dała drużynie znacznie więcej niż trzy punkty i pierwsze miejsce w grupie D. Dała przede wszystkim pewność, że w ataku Anglicy mają kogoś, na kim można z całą pewnością polegać i kto nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei. Teraz świtę Hodgsona czeka pojedynek z zawsze niebezpieczną reprezentacją Włoch. Czy i tym razem Rooney jako jedyny zdoła przedrzeć się przez szczelne zasieki obronne rywala? Tego absolutnie nie można wykluczyć.










