Skrzydłowy reprezentacji Brazylii, do niedawna występujący w barwach Manchesteru City, Robinho, zdradził, iż odrzucił propozycję przejścia do Barcelony, by powrócić do swojego pierwszego klubu, Santosu.
Brazylijczyk od momentu wypożyczenia z Eastlands, w barwach starego-nowego klubu radzi sobie świetnie. Zaczął od bramki w debiucie, zaś w tej chwili, po trzech meczach, ma już trzy bramki na koncie, a postronnych obserwatorów czaruje swoją grą.
Robinho ujawnia jednak, że wypożyczenie do Santosu nie było jedyną ofertą powrotu, jaką otrzymał.
─ Miałem ofertę z Barcelony, jednak ona chciała transferu definitywnego, na co nie chcieli przystać włodarze Manchesteru. Później Katalończycy przystali na wypożyczenie, ale uznałem, że ściąganie mojej rodziny, szukanie mieszkania i inne kwestie nie mają sensu, jeśli miałbym tam spędzić tylko pół roku. W Santosie jest inaczej, mam wszystko, o czym mówiłem.
Robinho był bohaterem dwóch głośnych transferów, najpierw przechodząc do Realu, a później do Manchesteru City, co uczyniło go najdroższym piłkarzem na Wyspach. O ile w swoim debiutanckim sezonie spisywał się dobrze, to z biegiem czasu bardziej koncentrował się na uprzykrzaniu życia trenerom, niż na efektownej i skutecznej grze. Czy to dobrze, że nie trafił do Barcelony? Oceńcie sami…










