Robinho skrytykował Manchester City i Roberto Manciniego za ograniczanie jego wolności na boisku. Brazylijczyk został niedawno wypożyczony z „Eastlands” do rodzimego Santosu.
W pierwszym sezonie po rekordowym transferze z Realu, opiewającym na kwotę niemal 33 milionów funtów, Brazylijczyk grał na miarę oczekiwań, zostając najlepszym strzelcem drużyny. Jednak druga połowa roku 2009, a w szczególności początek bieżącego roku, to eskalacja konfliktu Robinho z trenerami, najpierw Markiem Hughesem, a później jego następcą.
Niesforny piłkarz decyzją Manciniego został wypożyczony do klubu, w którym stawiał pierwsze piłkarskie kroki – Santosu. W swoim niedawnym debiucie Brazylijczyk zdobył kapitalną bramkę, która dała jego drużynie zwycięstwo 2:1 nad Sao Paulo. Pewny swoich możliwości Robinho nie wahał się skrytykować europejskiego futbolu:
─ W Brazylii trenerzy szanują piłkarską osobowość zawodników, Mancini myśli inaczej. W Europie gra się w dwóch liniach, po czterech piłkarzy i nikt nie chce wiedzieć, co potrafisz. Tam, jeśli jesteś napastnikiem, trener posyła cię na boisko, żeby biegać. Musisz biegać i to wszystko.
Brazylijczyk wspomniał też o zbliżających się MŚ w RPA i roli, jaką chciałby odegrać w drużynie narodowej:
─ Mentalnie i fizycznie przygotowuję się do tego, by być najlepszym piłkarzem mistrzostw. Jestem w dobrym wieku i muszę pokazać, na co mnie stać.










