Brazylijczyk Robinho, wypożyczony z Manchesteru City do swojego rodzimego klubu Santos FC, stwierdził, iż nie ma ochoty wracać na Eastlands.
26-latek powrócił do Brazylii po półtorarocznym pobycie w „The Citizens”, który poprzedził rekordowy, opiewający na ponad 40 milionów euro transfer z Realu Madryt. Jako że wypożyczenie do Santosu upływa z początkiem sierpnia, Robinho zapowiedział, iż nie chce wracać do Manchesteru, a najchętniej pozostałby w ojczyźnie.
Dodajmy, iż Brazylijczyk dużo lepiej prezentuje się w swoim kraju niż w ojczyźnie futbolu. Po dobrym pierwszym sezonie w City, jego zaangażowanie i poziom gry zaczęły sukcesywnie spadać, co odbijało się zarówno na wynikach klubu, jak i na zaufaniu, którym darzyli go kolejni menedżerowie, Hughes i Mancini. W końcu Robinho „uwolnił” się od „The Citizens” i wymógł na angielskich pracodawcach wypożyczenie do Santosu.
Żaden brazylijski klub nie jest jednak w stanie spełnić oczekiwań finansowych włodarzy z Eastlands, więc mało prawdopodobne, aby Robinho dalej grał za oceanem. Reprezentant „Canarinhos” wierzy jednak w cud:
– Wrócę do Brazylii po mistrzostwach świata i, o ile Bóg pozwoli, zostanę tu, by grać w Copa Libertadores (w 2011 roku).










