Robin van Persie obecnie gra w tureckim Fenerbahce. Jego kariera nie potoczyła się tak, jak sobie to wyobrażał. Kto jest temu winien? Turcja, niesprawiedliwy los czy po prostu on sam?
– Zawsze słucham w takich sytuacjach małego chłopca, który jest we mnie. Ten krzyczał, abym dołączył do Manchesteru United – te słowa zapamiętał każdy fan Arsenalu. I to dlatego, że złamały im serce. Kapitan, człowiek, w którego Wenger wierzył bezgranicznie i dzięki któremu w ogóle wypłynął na szerokie wody futbolu, przeszedł do jednego z największych rywali. Swoją decyzję argumentował tym, że chce w końcu zdobyć mistrzostwo Anglii i że były pewne kwestie, które poróżniły go z poprzednim klubem. Jakie? Cóż… jedna z plotek mówiła, że Robin przyszedł do francuskiego szkoleniowca z listą piłkarzy, których należy się pozbyć. Holender zdobył upragnione mistrzostwo z Manchesterem United. Ale czy było warto?
Holender w Stambule
To pytanie może zadawać sobie sam Holender oraz my – kibice. Van Gaal nie okazał się dobrym tatą jak Wenger i pozbył się napastnika w minionym okienku transferowym. Nie możemy się jednak temu dziwić. To nie on, a sir Alex Ferguson sprowadził go na Old Trafford. Przyjście van Gaala było rozczarowaniem dla Robina, który wiedział, że musi zbudować swoją pozycję w klubie na nowo (mimo że przecież znali się z van Gaalem jak łyse konie – obecny trener United był przecież selekcjonerem holenderskiej reprezentacji narodowej). Ta sztuka mu się nie udała, znowu przytrafiły mu się kontuzje, a van Persie został sprzedany za niespełna siedem milionów euro.
https://youtu.be/ir9Ls327_7s
Zdecydowanie nie stracił pod względem finansowym, ale pod względem sportowym na pewno. I mimo że, nie oszukujmy się, liga turecka jest gorsza od Premier League, to i tak Robin van Persie spędza mecze na ławce. Media donosiły o tym, że nie szanuje trenera i jawnie okazuje niezadowolenie, że taka gwiazda jak on jest tylko rezerwowym. Słusznie? Tak.. można zrozumieć to rozgoryczenie. On chce grać i wie, że może pokazać jeszcze wachlarz swoich umiejętności. Nie chce, by traktowano jego transfer do Turcji jako łatwą drogę do zdobywania pieniędzy. Problem jednak tkwi w tym, że van Persie niepotrzebnie demonstruje niesprawiedliwość. Zwłaszcza w mediach. Zawsze widzi winę u innych, ale nie u samego siebie. A przecież nie od dziś wiadomo, że najlepszym sposobem przekonania do siebie trenera jest harówka na treningach. A jeśli naprawdę jest rozczarowany tą ligą, to cóż… nikt go nie zmuszał, by się tam przeprowadził.
https://youtu.be/agFgbpSw91k
Porażka „Oranje”
Robin van Persie nie pojedzie też na mistrzostwa Europy, które odbędą się we Francji. To niepojęte, prawda? A jednak. „Pomarańczowi” zajęli czwarte miejsce w grupie, a van Persie zdobył samobójczą bramkę w ostatnim meczu eliminacji z Czechami. Miał szansę się zrehabilitować, bo siedem minut przed końcem spotkania zdobył gola. Już do odpowiedniej bramki. To jednak w niczym nie pomogło. Kolejny powód do frustracji? Na pewno. Robin jednak nie ma zamiaru opuszczać swojej drużyny narodowej. Ostatnio przyznał, iż zaszczytem jest dla niego reprezentowanie holenderskich barw.











