Trzy lata w sporcie to wbrew pozorom bardzo długi okres. W połowie 2018 roku Real Madryt sięgał po raz trzeci z rzędu po puchar Ligi Mistrzów, a królem strzelców został Cristiano Ronaldo. Z kolei w Anglii mało kto sądził, że Liverpool w niedalekiej przyszłości wygra Premier League. Francja w efektownym stylu zdobyła mistrzostwo świata. Jednak upływ czasu najlepiej widać po reprezentacji Włoch. Właśnie w maju 2018 roku szkoleniowcem „Squadra Azzurra” został Roberto Mancini.
Stwierdzenie, że włoska piłka reprezentacyjna była wtedy na zakręcie, to bardzo duże niedopowiedzenie. Włosi po raz pierwszy od 60 lat nie zakwalifikowali się na mistrzostwa świata. Po Euro 2016 z kadrą narodową rozstał się Antonio Conte, który został trenerem Chelsea. Nowym selekcjonerem został Giampiero Vertura, który nie należał do ścisłej czołówki szkoleniowców w Serie A. Mimo to powierzono mu misję zakwalifikowania się na mundial w Rosji.
Przymiarki Ventury
Euro 2016 było dość udane w wykonaniu Włochów. Spokojny awans do fazy pucharowej, choć przegrana z Irlandią 0:1 o tym nie świadczy. Jednak trzeba pamiętać, że Conte dał odpocząć kilku piłkarzom. Stąd obecność w pierwszym składzie Thiago Motty, Stefano Sturaro czy Angelo Ogbonny. W 1/8 finału Włosi bardzo pewnie pokonali Hiszpanię 2:0, ale w ćwierćfinale „Squadra Azzurra” musiała uznać wyższość Niemców po przegranej serii rzutów karnych. Do historii przeszedł komiczny rozbieg Simone Zazy. Jednak europejski turniej trzeba było odciąć grubą kreską.
Kolejnym celem Włochów był mundial. Już pod wodzą Giampiero Ventury zakwalifikowanie się było celem minimum. Niemal od pierwszego meczu – jeszcze towarzyskiego z Francją – nowy szkoleniowiec szukał rozwiązań. Stąd przywrócenie Giacomo Bonaventury, Davide Astoriego czy Marco Verrattiego, który wrócił do gry po licznych kontuzjach. Z drugiej strony za czasów szkoleniowca z Genui w kadrze narodowej debiutowali tacy zawodnicy, jak: Alessio Romagnoli, Bryan Cristante, Leonardo Spinazzola czy Lorenzo Pellegrini.
Losowanie grup eliminacji do mistrzostw świata nie oszczędziło ekipy z Półwyspu Apenińskiego. Hiszpania, Albania, Izrael, Macedonia Północna i Liechtenstein. Walka o pierwsze miejsce miała być bardzo zacięta. Jednak dość nieoczekiwanie Włosi męczyli się z Macedończykami. Przy okazji wyjazdowego meczu podopieczni Ventury do 75. minuty przegrywali 1:2, a komplet punktów w doliczonym czasie uratował Ciro Immobile. Za to na Stadio Olimpico w Turynie padł remis 1:1. Dodajmy do tego porażkę 0:3 i remis 1:1 z Hiszpanią. W trakcie przegranego meczu Ventura zastosował taktykę 4–4–2, choć znacznie bliżej było jej do 4–2–4. Odbiło się to echem w mediach społecznościowych, ponieważ kibice zarzucili Venturze, że gra archaiczny futbol. Wspomniana formacja była popularna, gdy Brazylia sięgała po mistrzostwo świata. Problem w tym, że nie chodzi o turniej w 2002, tylko w 1958 roku.
Początek klęski
Właśnie te wyniki spowodowały, że reprezentacja Włoch musiała grać w barażach o awans. Rywalem została Szwecja, która w swojej grupie przegrała z Francją. Spotkanie w Solnej pokazało, że Ventura nie wiedział za bardzo, jak zaatakować rywali. Liczne centry w pole karne Olsena i brak skuteczności – mniej więcej tak wyglądały akcje ofensywne Włochów. Choć w ataku występowali zawodnicy, którzy grają na Euro 2020 – duet Ciro Immobile i Andrea Belotti. Co ciekawe, na ławce rezerwowych zasiadali i Lorenzo Insigne. Selekcjoner wyżej cenił sobie Matteo Darmiana i Marco Parolo. Obecnie zawodnik Chelsea jest jednym z liderów środka pola reprezentacji Włoch. Jednak wtedy Ventura nie krył, że dla Jorginho nie ma miejsca w zespole. Twierdził, że piłkarz nie pasuje do stylu gry, jaki preferuje szkoleniowiec.











