Czy Robert Gumny ma szansę na grę w podstawowym składzie FC Augsburg już w najbliższym meczu z Borussią Dortmund? Jak prezentują się jego bezpośredni rywale o miejsce w wyjściowej jedenastce? Na jakiej pozycji powinien zadebiutować i co może zaoferować drużynie jako boczny obrońca? Te pytania przyprawiają o ból głowy niejednego polskiego fana Bundesligi. Niniejszy artykuł naświetli sytuację Polaka w klubie ze Szwabii i pozwoli realnie spojrzeć na kwestię jego debiutu w FCA.
Zacząć niewątpliwie wypada od pytania o cel, którym kierował się Augsburg, sprowadzając Gumnego do siebie. Otóż podobnie jak w przypadku innych graczy, którzy zawitali w tym klubie, m.in. Gikiewicza, Strobla, Caligiuriego czy Uduokhaia, myślą przewodnią było wzmocnienie danej pozycji.
W ubiegłym sezonie Augsburg zajął ostatnie miejsce gwarantujące utrzymanie w Bundeslidze (15.) z bilansem bramkowym -18 (45-63), co świadczy o kiepskiej postawie defensywy. Bramkarz Tomas Koubek nie spisywał się dobrze, Andreas Luthe odszedł do Unionu Berlin, do Leverkusen wrócił Tin Jedvaj, najlepszy po Philippie Maxie obrońca tej drużyny w zeszłym sezonie. Notabene ten ostatni wybrał PSV Eindhoven. Szwankował również środek pomocy, a legenda Augsburga – Daniel Baier – podjął decyzję o zakończeniu kariery. To wszystko spowodowało, że władze zespołu prowadzonego przez Heiko Herrlicha na czele z szefem skautingu Timonem Paulsem musiały wydać sporą sumę pieniędzy na nowych zawodników.
I warto tu przypomnieć, że Augsburg jest jednym z mniej zamożnych klubów Bundesligi (według portalu Transfermarkt jego budżet wynosi nieco ponad 100 milionów euro, a na wyżej wymienionych pięciu nowych graczy wydał około 18 milionów), w związku z czym musi umiejętnie dysponować zasobami finansowymi. Transfer Gumnego za mniej więcej 3 miliony euro był dobrze zaplanowany i przemyślany.
Augsburg, dokonując zakupu Gumnego, postawił na piłkarza młodego, odważnego, mającego dobrze ułożoną prawą nogę i potrafiącego z niczego stworzyć szybką, składną akcję na boku boiska, zakończoną posłaniem piłki w pole karne przeciwnika. W ubiegłym sezonie klubowi z Bawarii brakowało tych argumentów. Czy to Stephan Lichtsteiner, czy Raphael Framberger, czy nawet Tin Jedvaj sporadycznie grający na prawej stronie obrony Augsburga rzadko potrafili dodać tempa akcji poprzez oskrzydlenie i pomoc skrzydłowemu (najczęściej Richterowi) w kreowaniu ataku. Na ten aspekt gry w wykonaniu Roberta niewątpliwie liczy trener Herrlich.
Gumny i jego rywale do gry w wyjściowej jedenastce
Gumny ma za sobą debiut w barwach Augsburga w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec przeciwko Eintrachtowi Celle, w meczu wygranym 7:0. Wszedł na boisko w 72. minucie, zastępując Frambergera. Niestety trener nie dał mu szansy debiutu w Bundeslidze w meczu na Stadion An der Alten Forsterei przeciwko drużynie Unionu Berlin. Co prawda Augsburg wygrał ten mecz 3:1, ale nie był drużyną wyraźnie dominującą na boisku. Na szczęście zespołu, a nieszczęście Gumnego, Augsburg strzelił dwa gole po dośrodkowaniach bocznych obrońców: Frambergera i Iago.









