Postawa reprezentacji Holandii na Euro 2012 to największa niespodzianka turnieju. Nikt się nie spodziewał, że podopieczni Berta van Marwijka, którzy dwa lata temu zdobyli srebro na mistrzostwach świata w RPA, teraz zakończą rozgrywki na fazie grupowej, na dodatek nie zdobywając nawet punktu. Jednocześnie chyba największym przegranym tego sezonu jest Arjen Robben.
28-latek miał niepowtarzalną okazję, by uczynić trwający sezon wyjątkowym. Z Bayernem Monachium mógł sięgnąć po potrójną koronę. W najważniejszym momencie najbardziej zawiódł jednak właśnie on.
– To był najgorszy sezon w moim życiu. Nic nie potoczyło się tak, jak należało, zarówno w Bayernie, jak i drużynie narodowej. Jeśli finał Ligi Mistrzów był szokiem, to rozczarowanie w reprezentacji było jeszcze bardziej niespodziewane.
– Nawet najwięksi pesymiści nie sądzili, że zostaniemy wręcz znokautowani już w pierwszej fazie, nie zdobywając na dodatek punktu w żadnej z trzech gier.
„Pomarańczowi” zaliczani byli do faworytów polsko-ukraińskiego turnieju, zwłaszcza po eliminacjach, w których wygrali aż dziewięć z dziesięciu spotkań. Skrzydłowy twierdzi, że na Euro przegrał cały zespół, piłkarze byli zbyt pewni siebie: – Wszyscy są winni, nic nie poszło po naszej myśli. Atmosfera była inna niż ta na mundialu w 2010 roku. W szatni wszyscy byli bardzo szczerzy, ale to niech zostanie już tam. Cokolwiek teraz powiemy, nie ma to już znaczenia. Jesteśmy poza turniejem.
– To nie jest koniec tego pokolenia piłkarzy. Jest tu sporo świetnych graczy, którzy będą mieli wiele do zaoferowania w mistrzostwach świata w 2014 roku.
Holender odniósł się na koniec do swoich najbliższych planów: – Jedyne, czego teraz chcę, to udać się na wakacje i zapomnieć na chwilę o futbolu. Muszę się odłączyć i naładować na kolejny sezon. Mam nadzieję, że będzie on dla mnie znacznie lepszy – zakończył.









