Napastnik Pogoni Szczecin dokonał rzeczy niemożliwej, zdobywając aż pięć goli przeciwko Lechowi Poznań. Ostatecznie Lech przegrał z podopiecznymi Dariusza Wdowczyka 1:5
Oba zespoły były bardzo pozytywnie nastawione przed tym spotkaniem, bo wygrały swoje spotkania w poprzedniej kolejce. Można było się spodziewać kapitalnego widowiska, bo jak powszechnie wiadomo, obie strony za sobą nie przepadają i chciały pokazać, kto rządzi na boisku.

Od pierwszych minut spotkania piłkarze Lecha Poznań mieli problemy z koncentracją, bo często gubili krycie i oddawali pole rywalom. Podopieczni Dariusza Wdowczyka chcieli wykorzystać proste błędy, próbując mocno nacierać na bramkę Macieja Gostomskiego. Początkowo każda z akcji dosyć szybko spaliła na panewce, jednak później nastąpiło przełamania za sprawą Marcina Robaka, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce poznańskiego zespołu. Goście po stracie gola próbowali wziąć sprawy w swoje ręce, ale nic im kompletnie nie wychodziło, dlatego, że Pogoń wiedziała, jak ma się zachować i świetnie była dysponowana w defensywie.
Gospodarze potrafili dopiąć swego i udowodnili to w ostatnim kwadransie, w którym Marcin Robak zdobył trzy bramki. Za każdym razem napastnik Portowców popisał się precyzją w polu karnym, a przede wszystkim sprytem, bo w różny sposób potrafił uciec spod opieki Huberta Wołąkiewicza, który całkowicie gubił krycie i był słabym punktem Lecha w pierwszej połowie. Do przerwy piłkarze dowodzeni przez Mariusza Rumaka przegrywali 0:4 i zastanawiali się, jak doszło do takiej sytuacji. Mieli nadzieję, że po przerwie wszystko ruszy w lepszym kierunku.
Po przerwie swoje siły pokazał Lech Poznań, który zdobył bramkę dającą małe nadzieje na poprawę rezultatu. Swych sił spróbował Kasper Haamalainen, natomiast strzał Fina obronił Janukiewcz. Później jednak pełnię swoich umiejętności pokazał młody Dawid Kownacki, który zdobył gola po dobitce z bliskiej odległości. Goście nie mieli pomysłu, jak wykreować akcję do zdobycia kolejnej bramki, więc zrobili to gospodarze, którzy podwyższyli prowadzenie na 5:1. W roli głównej ponownie był Marcin Robak, który piąty raz w tym meczu znalazł patent na Lecha.
Piłkarze z Poznania próbowali jeszcze odmienić losy tego spotkania, ale byli bezradni, bo Pogoń nie popełniała większych błędów. Piątkowy występ zostanie zapamiętany na bardzo długo z racji tego, że dawno Lech nie oddał w tak specyficzny sposób inicjatywy. Gospodarze w ostatnim czasie nie mieli takiej łatwości, żeby pokonać drużynę z górnej półki. Nie ma co ukrywać, że Pogoń pnie się w górnej części tabeli i ten zespół będzie w kolejnych spotkaniach robił coraz większą różnicę na boisku.











