Wraz ze zmianą zarządu PZPN zmieniają się także zasady funkcjonowania związku. Rzecz tyczy się nie tylko działaczy, ale i zawodników. Pojawił się pomysł rezygnacji z płacenia piłkarzom za występy w reprezentacji.

Chodzi tu o tzw. startowe, które piłkarze otrzymują z samego tytułu wystąpienia w koszulce z orłem na piersi (a raczej na splocie słonecznym). Do tej pory kwotę tysiąca euro (ok. 4 tysięcy złotych) otrzymywał każdy zawodnik, który pojawił się na boisku. Dokładna suma uzależniona jest od wagi spotkania. Za mecz eliminacji mundialu wynagrodzenie jest wyższe niż za spotkanie towarzyskie. Rocznie wydatki związku z tytułu opłaty startowej wynoszą około miliona złotych. Z jednej strony PZPN zarabia na piłkarzach reprezentacji – mowa tu o prawach marketingowych czy umowach ze sponsorami – z drugiej jednak płacenie za samo wybiegnięcie na boisko to rzadko stosowana praktyka. Przykładowo w kadrze Niemiec czy Holandii piłkarzom nie płaci się za obecność, ale za konkretne wyniki. Do klubów trafia za to opłata za skorzystanie z zawodników z ich składu. Dopiero władze zespołów ligowych ustalają indywidualnie, czy i jaka część pieniędzy trafi bezpośrednio do piłkarzy.
Reprezentanci Polski mają co do startowego swoją opinię. – Czujemy się wybrańcami narodu, nie przyjeżdżamy po pieniądze na zgrupowania, bo te zarabiamy w klubach – powiedział piłkarz Hannoveru 96, Artur Sobiech. Z kolei Grzegorz Krychowiak przyznał: – Szczerze mówiąc, nie zawracam sobie tym głowy. Gram dla kadry, reprezentuję Polskę, to dla mnie jest najważniejsze. Pieniądze mają dla mnie drugorzędne znaczenie. Gra dla reprezentacji jest takim wyróżnieniem, że i bez startowego miałbym motywację do występów w kadrze. Uważam, że najlepiej mówić o pieniądzach po meczu, gdy osiągnie się już dobry wynik. Podobnie w tej kwestii wypowiedzieli się m.in. Jakub Wawrzyniak oraz Bartosz Bereszyński z Legii Warszawa. Zmiana sposobu finansowania reprezentacji mogłaby wpłynąć na zwiększenie mobilizacji niektórych piłkarzy. Jeśli pieniądze byłyby wypłacane np. tylko w przypadku wygranej, może kilku graczy w końcu zaczęłoby gryźć trawę?











