Piłkarze Śląska są w gorszej sytuacji po pierwszym meczu, ponieważ przegrali 1:4. Sevilla przyjedzie do stolicy Dolnego Śląska, aby dopełnić formalności.
Śląsk Wrocław ma iluzoryczne szanse na to, aby odegrać kluczową rolę w spotkaniu z hiszpańską Sevillą. Hiszpański zespół wykorzystał najmniejsze detale na placu gry i w drugiej połowie dobił podopiecznych Stanislava Levy’ego, stawiając ich przed rewanżem w niewiarygodnie trudnej sytuacji. Warto zaznaczyć, że trzeciej ekipie poprzedniego sezonu T-Mobile Ekstraklasy udało się objąć prowadzenie. Pech spotkał jednak polski zespół i po kilkunastu minutach Sevilla doprowadziła do wyrównania, co bardzo ucieszyło miejscowych sympatyków zgromadzonych na stadionie. Wrocławianie zdają sobie sprawę, że musi się zdarzyć cud, aby znaleźć sposób na drużynę z Estadio Ramon Sanchez Pijzuan. Piłkarze dowodzeni przez Unaia Emery’ego na pewno są w lepszym położeniu i nie mają potrzeby, aby szalenie rzucać się na piłkarzy Śląska Wrocław, bo posiadają olbrzymią zaliczkę. Niewątpliwie dla sympatyków wrocławskiej drużyny będzie olbrzymia frajda zobaczyć piłkarzy, którzy na co dzień grają w rozgrywkach Primera Division. Jednak większość z nich zdaje sobie sprawę, że tego meczu nie będą do końca mile wspominali, bo do zwycięstwa brakuje trzech goli, co będzie trudnym zadaniem, aby je odrobić.

Sevilla nowy sezon ligowy rozpoczęła poniżej oczekiwań. Klub z Południa Hiszpanii w ciągu dwóch kolejek zdobył tylko jeden punkt, co jak na zespół z takim potencjałem jest bardzo słabym wynikiem. Tym bardziej że zespół z Pijzuan zdobył tylko jednego gola i w dodatku było to w przegranym meczu z Atletico Madryt 1:3. Podczas ubiegłej kolejki piłkarzom nie udało się zdobyć bramki z Levante, ale również obrona zachowała czyste konto, gdyż nie straciła bramki. Nie jest to bardzo dobry scenariusz dla tej drużyny na początku inauguracji, bo przecież plany były zupełnie inne. Natomiast sezon jeszcze na dobre się nie rozpoczął i nie ma co tu dużo mówić, aczkolwiek na pewno taka sytuacja działaczy klubu nie zadowala. Trzeba również przypomnieć o tym, że przed sezonem doszło do rewolucji kadrowej w klubie. Kilku czołowych zawodników takich jak: Navas, Negredo czy Medel odeszło z Sevilli, a na ich miejsce przyszło kilku graczy, których rolą jest godne zastąpienie swoich przeciwników.
Śląsk podobnie jak Sevilla słabo spisuje się na krajowym podwórku. Wrocławianie mieli nadzieje, żeby przed sezonem zajmować pozycję w grupie mistrzowskiej. Początek całego sezonu był specyficzny dla podopiecznych Stanislava Levy’ego. Najpierw potrafili oni ograć Club Brugge, który jest cenionym zespołem zarówno w Belgii, jak i na europejskiej arenie, by później zremisować bezbramkowo z Koroną albo przegrać z Jagiellonią Białystok. Teraz sytuacja nieco się poprawiła, bo Śląsk w poprzedniej kolejce pokonał Widzew Łódź 3-1. To zwycięstwo bardzo podbudowało mistrzów Polski z 2012 roku przed spotkaniem z Sevillą. Jednak nie wskazuje się wrocławian na faworytów i to rywale będą bardziej wstawiani w roli faworytów do końcowego triumfu. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby Śląsk to spotkanie wygrał, ale do szczęścia są potrzebne trzy gole, co nie ułatwia zrealizowania planu.












