Reprezentacja Polski rozgrywała bardzo istotny mecz dla losów grupy A w mistrzostwach Europy do lat 19. Przed piłkarkami Marcina Kasprowicza stało trudne zadanie, jakim było zapunktowanie przeciwko Niemkom. Nasze dziewczyny zremisowały 1:1 i są w grze o awans do półfinału. Gra naszych pań pozwala marzyć, że ten scenariusz jest możliwy.
Kombinacja
Reprezentacja Polski nie mogła przegrać spotkania w drugiej serii gier turnieju w Bośni i Hercegowinie. Marcin Kasprowicz postanowił wprowadzić dwie zmiany względem przegranego meczu ze Szwedkami. Lena Świrska i Zofia Pągowska wybiegły od 1. minuty, a usiadły na ławce rezerwowych Krystyna Flis i Kinga Wyrwas.
Selekcjoner reprezentacji Polski kombinował nie tylko personaliami na tak ważne spotkanie, lecz żył i skutecznie prowadził polski zespół. Nasze dziewczyny zamieniły się rolami względem poprzedniego spotkania. „Biało-czerwone” były bardzo skoncentrowane na działaniach defensywnych, ale ta taktyka nie wyłączyła potencjału ofensywnego. Z ataku pozycyjnego ze Szwecją staliśmy się ekipą śmiało atakującą i znajdującą wolne przestrzenie na boisku.
Dreszczowiec
Reprezentacja Polski wykorzystała swój moment w pierwszej połowie. Marcin Kasprowicz krzyknął z ławki, aby rzut rożny został wykonany w inny sposób niż wcześniejsze. Polki rozegrały stały fragment na krótko i dośrodkowanie w drugie tempo trafiło na głowę Oliwii Związek. W ten sposób mieliśmy powody do olbrzymiej radości, ponieważ wyszliśmy na prowadzenie. Padał ulewny deszcz i słyszeliśmy grzmoty, ale padł tylko jeden cios w pierwszej odsłonie.
Druga połowa zaczęła się bardzo pozytywnie dla naszych pań. Mieliśmy inicjatywę i wydawało się, że jesteśmy blisko podwyższenia prowadzenia. Jednak Niemki pokazały moc poprzez akcję Tessy Zimmermann. Julia Woźniak wyciągała piłkę z bramki po precyzyjnym strzale naszej przeciwniczki.
Utrata bramki nie zabiła entuzjazmu reprezentacji Polski. W dalszym ciągu próbowaliśmy znaleźć swoją okazję, aby wyjść po raz drugi na prowadzenie. Szarpały nasze dziewczyny, ile mogły. Były rajdy Weroniki Araśniewicz oraz odważne wejścia Leny Świrskiej. Kinga Wyrwas, która weszła z ławki, była blisko finalizacji akcji tworzonych przez koleżanki. Jednak nie udało nam się udokumentować wszelakich prób, aby zejść z boiska z trzema punktami.











