Śląsk Wrocław zremisował na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:1. Prowadzenie objęła Pogoń, ale gospodarze w końcówce wyrównali i zainkasowali jeden punkt.
Od początku meczu w posiadaniu piłki byli zawodnicy Śląska Wrocław. Starali się oni nie popełniać błędów i byli bardzo skoncentrowani. Jednak w poczynaniach piłkarzy Śląska brakowało lepszej komunikacji, a także skutecznego podania. Goście ze Szczecina nie popełniali większych błędów w defensywie, choć sami również mieli problem ze skutecznością. W akcjach „Portowców” brakowało większego impetu oraz animuszu, dlatego nadal Marian Kelemen zachowywał czyste konto.

W 29. minucie najlepszą okazję do zdobycia bramki miał Śląsk. Marco Paixao z kilku metrów skierował futbolówkę obok siatki. Minutę później znów było groźnie pod bramką Janukiwiecza. Sebino Plaku dośrodkował w pole karne do Patejuka, którego strzał obronił golkiper przeciwnika. Albańczyk zdecydował się na dobitkę, która zakończyła się niepowodzeniem. W końcówce pierwszej połowy gospodarze znów mieli kilka świetnych sytuacji, lecz nie potrafili ich wykorzystać.
Podopieczni Stanislava Levy’ego od pierwszych minut nacierali i nie pozwalali na dominację rywalom. Bardzo zależało im na objęciu prowadzenia w tym spotkaniu. Jednak to szczęście uśmiechnęło się do gości, którym został podyktowany rzut karny w 54. minucie spotkania. Stały fragment gry bez większych problemów wykorzystał Marcin Robak. Zawodnicy z Pomorza byli w dobrej sytuacji i nie chcieli tego zmarnować.
Stracony gol zmobilizował Śląsk do większych ataków. Zdawali sobie sprawę, że muszą postawić wszystko na jedną kartę, jeżeli chcą wygrać. Ich duża charyzma i determinacja odzwierciedliły się dopiero w 88. minucie. Przemysław Kaźmierczak oddał mocne uderzenie, po którym piłka wpadła do bramki. W ten sposób gospodarze wyrównali stan meczu tuż przed końcem spotkania. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę za ostry faul obejrzał Djousse.











