O godzinie 18:00 w sobotę rozegrany został najciekawszy mecz w tej serii spotkań w Belgii. Piąty w tabeli Standard Liege podejmował liderujący Anderlecht Bruksela.
Okazało się niestety, że „hit” to na ten mecz określenie mocno przesadzone. Przez całe 90 minut obejrzeliśmy dwie godne uwagi akcje. Po drużynach z czołówki można było spodziewać się znacznie więcej.
Bliżej zwycięstwa był Standard, który stworzył sobie dwie groźne sytuacje. Pierwszą z 27. minuty sprokurował bramkarz Anderlechtu Proto, który wypuścił z rąk piłkę po strzale Mpoku. Na szczęście dla gości piłka nie wpadła jednak do bramki. Drugą dobrą sytuację oglądaliśmy w 80. minucie. Sam na sam z Proto wyszedł Nagai, ale jego podcinka ponad bramkarzem okazała się niecelna. Remis jest wynikiem w pełni odzwierciedlającym przebieg spotkania. Mecz wyrównany i wyjątkowo nudny.
Standard Liege – Anderlecht Bruksela 0:0.
Standard Liege: Kawashima, Ciman, Kanu, Opare, Bulot (86. Cristea), Buyens, Mpoku, Vainquer, Van Damme, Batshuayi (86. Tucedean), Ezekiel (70. Nagai)
RSC Anderlecht: Proto, Deschacht, Kouyate, Nuytinck, Odoi, Biglia, de Zeeuw (70. Praet), Iakovenko, Kljestan, Jovanovic (81. Bruno), Suarez
Sędziowie: Wouters, Meers, De Neve










