Sobota przyniosła kolejne mecze angielskiej Premiership. Sporej dawki emocji doznali kibice zgromadzeni na stadionach w Birmingham i Blackburn. Ci pierwsi zawiedli swoich sympatyków, remisując z West Hamem.
Birmingham City – Wes Ham United Londyn
Biorąc pod uwagę pozycje obu drużyn w tabeli Premiership, więcej szans na wygraną powinno się dać Birmingham. Piłkarze Aleksa McLeisha po dziesięciu kolejkach zajmowali 15. pozycję z dorobkiem punktowym przewyższającym konto londyńczyków o pięć oczek. Za nimi również przemawiała prezentowana w ostatnim czasie forma. West Ham ostatnie zwycięstwo odniósł 25 września w derbach z Tottenhamem. Lepiej wyglądały morale zawodników z Birmingham, którzy dwie kolejki temu pokonali Blackpool.
Z początku, nieoczekiwanie, więcej ochoty do gry przejawiali gości. W dogodnych sytuacjach do zdobycia bramki znajdowali się Piquionne, Obinna i Cole. Szczególnie dobrą okazję na pokonanie Fostera miał ten ostatni w 15. minucie, lecz na jego nieszczęścia piłka nie znalazła się w siatce. W zespole gości we znaki rywalom dawali się Sebastian Larsson i Nikola Żigić. Świetną okazję na objęcie prowadzenia goście mieli po 18 minutach, gdy po akcji Obinny uderzał Cole, a Foster popisał się znakomitą interwencją. Kolejne minuty przynosiły akcje z jednej strony Parkera Obinny i Jacobsena, a z drugiej Faheya, Jerome’a i Larssona. Piłka nie chciała jednak wpaść do siatki. Tuż przed przerwą najlepszą okazję na strzelenia gola zmarnował Cole. Dostał on dobre podanie od Jacobsena, lecz na miarę oczekiwań spisać się Foster.
Były bramkarz Manchesteru United w starciu West Hamem pokazywał się z dobrej strony, lecz tuż po wznowieniu gry goście znaleźli na na niego sposób. Po podaniu Luisa Boa Morte piłkę przejął Piquionne, który uderzył tak, że golkiper Birmingham mógł sięgnąć po piłkę do siatki. Gol ten przyjezdnym dodał skrzydeł. Uparcie dążyli do podwyższenia prowadzenia i osiągnęli to w 58. minucie, gdy bramkę na 2:0 zdobył Behrami. To zmotywowało do dobrej gry gości. 240 sekund po minięciu pierwszego kwadransa drugiej części skapitulował Robert Green. Po akcji Larssona futbolówka trafiła do Żigicia. Reprezentant Serbii podał ją Jerome’owi, a ten umieścił ją w siatce. Gospodarze poczuli swoją szansę i starali się o kolejne bramki. Ich wysiłki przyniosły sukces w 74. minucie w postaci trafienia Ridgewella. W końcówce w dobrych sytuacjach znaleźli się jeszcze Jerome i Żigić, lecz wynik ostatecznie się nie zmienił.
Blackburn Rovers – Wigan Athletic
Starcie to zapowiadało sporo emocji. Obie drużyny były zdeterminowane do ostrej rywalizacji o punkty z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w Premiership. Wskazanie pewniejszego kandydata do zwycięstwa w tym starciu sprawiało sporo problemów. Oba zespoły w ostatnim czasie pod względem wyników prezentowały się podobnie. Jednak Blackburn miało o tyle trudniejsze zadanie, że w poprzednich kolejkach mierzyło się z potentatami: Chelsea i Liverpoolem.
Od początku tego starcia stroną przeważającą byli gospodarze. Szczególnie aktywny w ich szeregach był Morten Pedersen. Młody Norwego raz po raz próbował zaskoczył strzegącego bramki Wigan Al-Habsiego. Koledze z zespołu wyraźnie pozazdrościł Brett Emerton, który również starał się stwarzać zagrożenie w polu karnym przeciwników. Nic z tego jednak nie wynikało. Po drugiej stronie największe niebezpieczeństwo w szeregach obronnych Blackburn próbował zasiać N’Zgobia. W 32. minucie osłabienie zostali miejscowi. Z powodu kontuzji gry kontynuować nie mógł Benjani Mwaruwari, za którego na boisku zameldował się Jason Roberts. Mimo wymuszonej zmiany, to nadal gracze Sama Allerdyce’a mieli przewagę. Do przerwy jeszcze kilka razy dał o sobie znać Pedersen, lecz nie zmienił on bezbramkowego wyniku pierwszej połowy.










