W rozegranym w kanadyjskim Montrealu meczu towarzyskim, reprezentacja Polski zremisowała z Ekwadorem 2:2. Dwie bramki dla rywali z Ameryki Południowej zdobył Benitez, dla Polaków strzelili Smolarek i Obraniak.
Spotkanie na stadionie Saputo w Montrealu miało być szansą na zatrzymanie licznika od ostatniego zwycięstwa Polaków. Po zremisowanym w dobrym stylu meczu z USA, kibice mogli mieć powody do optymizmu przed meczem z zajmującym 72. miejsce w rankingu FIFA Ekwadorem. Jednak podobnie jak polscy kibice, tak i fani futbolu w kraju z Ameryki Południowej czekali długo na zwycięstwo swojej drużyny – w ich przypadku licznik ten stanął 9. września 2009 roku.

Na tym jednak podobieństwa się nie kończyły. Podobnie jak Polacy, także Ekwadorczycy wybrali się na amerykańsko-kanadyjskie tour. Jednak w przeciwieństwie do Polski przegrali w New Jersey swój pojedynek z Kolumbią 0:1. Trener Reinaldo Rueda nie zabrał na oba mecze swoich największych gwiazd – Antonio Valencii (Manchester United) i Jeffersona Montero (Villarreal CF). Ten pierwszy złamał nogę w ligowym spotkaniu, drugi natomiast… nie otrzymał wizy. Jedynym graczem z Europy jest Christian Noboa z Rubina Kazań, dlatego patrząc na niemal rezerwowy skład Ekwadoru, żaden kibic w Polsce nie zakładał innego wyniku niż pewne zwycięstwo naszej reprezentacji.
Spotkanie rozpoczęli Ekwadorczycy, ale to Polacy pierwsi oddali strzał na bramkę. W 3. minucie na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Murawski, ale jego strzał obronił Banguera. Obie drużyny od początku spotkania chciały przeprowadzić bramkową akcję, ale zarówno Polakom, jak i graczom z Ameryki Południowej brakowało dokładności w dogrywaniu piłek. Niesieni dopingiem nielicznej publiczności, rodzimi piłkarze próbowali strzelić gola, jak w 13. minucie, kiedy to po podaniu Obraniaka Smolarek znajdował się na spalonym.
Minutę później Polska powinna prowadzić. Po wybiciu piłki przez obrońców, futbolówka spadła pod nogi debiutanta Wołąkiewicza. Ten uderzył. Piłka odbiła się od poprzeczki, spadła za linią końcową i pomimo protestów Polaków, sędzia bramki nie uznał. Do dobitki przewrotką złożył się Lewandowski, ale trafił w obrońcę. Piłka minęła słupek bramki Banguery. Ta niewykorzystana sytuacja mogła się zemścić na Polakach już dwie minuty później. Na strzał z linii pola karnego zdecydował się Ayovi, a atak instynktownie obronił Tytoń. Do dobitki rzucił się Benitez, ale mimo iż udało mu się pokonać głową bramkarza Polski, sędzia gola nie uznał, odgwizdując pozycję spaloną napastnika Ekwadoru.
Po powolnym wprowadzeniu, mecz nabrał tempa. W 18. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Rafał Murawski. Niefortunnie jego piłka poleciała wysoko nad bramką rywali, podobnie jak Ludovica Obraniaka dwie minuty później. Strzał tego ostatniego zawodnika był tak samo mocny, co niecelny. W kolejnych minutach obie reprezentacje zmniejszyły obroty i żadnej ze stron nie udało się stworzyć sytuacji bramkowej. W 29. minucie okazję do oddania strzału miał Ekwador, ale po indywidualnej akcji Beniteza z 30 metrów uderzył Noboa, ale bardzo niecelnie. W 32. minucie na czystą pozycję wybiegał Ebi Smolarek, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną.













