Niezbyt interesujące spotkanie towarzyskie Holandii ze Szwajcarią zakończyło się bezbramkowym remisem. Na boisku niewiele się działo, a dogodne sytuacje strzeleckie obu stron można było policzyć na palcach jednej ręki.
Ekipa „Oranje” dzięki 27 punktom zdobytym w eliminacjach do Euro 2012 bezproblemowo zapewniła sobie prawo gry na turnieju, który w przyszłym roku zostanie rozegrany w Polsce i na Ukrainie. Awansu nie zdołali wywalczyć ich dzisiejsi rywale – Szwajcarzy musieli w grupie G uznać wyższość Anglii i Czarnogóry. Dla podopiecznych Berta van Marwijka, określanych jako jeden z faworytów do zwycięstwa na mistrzostwach Europy, starcie z zespołem nazywanym „Nati” miało być pokazem siły, a także okazją do przetestowania zawodników, którzy będą w najbliższym czasie tworzyć wyjściowy skład Holendrów.

Pierwszą niebezpieczną akcję kibice zgromadzeni na Amsterdam Arena zobaczyli już w 5. minucie meczu, kiedy to po szybkim ataku strzelał Dirk Kuyt. Piłka jednak minęła słupek bramki strzeżonej przez Benaglio. Odpowiedzią był wykonywany po drugiej stronie boiska rzut wolny. Strzał kapitana gości, Gokhana Inlera, z problemami wyłapał Stekelenburg. Po kwadransie gry żadna z drużyn nie zdołała wypracować sobie przewagi na murawie. Oba zespoły niespiesznie konstruowały kolejne ataki pozycyjne. W 15. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nad poprzeczką uderzał Rafael van der Vaart. Kilkadziesiąt sekund później w szwajcarskie pole karne po znakomitym podaniu pomocnika Tottenhamu wpadł rozpędzony Ryan Babel, lecz z jego uderzeniem poradził sobie dobrze ustawiony golkiper przyjezdnych.
Wydawało się, że reprezentacja „Oranje” jest bliska przejęcia kontroli nad przebiegiem spotkania, ale Szwajcarzy nie mieli zamiaru bez walki oddać pola gry ekipie van Marwijka. W 25. minucie szczęścia próbował Fabian Frei, lecz po jego strzale piłka przeleciała nad poprzeczką holenderskiej bramki. Gospodarze, wymieniając niezliczone podania na własnej połowie, starali się uśpić graczy w czerwonych koszulkach. W 35. minucie po błędzie Stephana Lichsteinera gorąco zrobiło się w polu karnym Szwajcarów. Piłkę przejął Babel i podał do Sneijdera, który został zablokowany. Następnie futbolówka trafiła pod nogi Robina van Persiego – ten jednak uderzył niecelnie. Ostatnie minuty należały do podopiecznych Ottmara Hitzfelda, którzy częściej utrzymywali się przy piłce, ale nie zdecydowali się na odważniejszy szturm na bramkę Maartena Stekelenburga. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Po kilku niemrawych minutach podobnie jak w pierwszej części gry na początku drugiej zaatakowali Holendrzy. W 51. minucie głową uderzał Robin van Persie, po czym piłkę sparował Diego Benaglio. W kolejnych akcjach niecelnie strzelali Wesley Sneijder i Rafael van der Vaart.










