Kontrowersyjny angielski trener, Harry Redknapp, nie porzucił jeszcze nadziei na sprowadzenie do Tottenhamu Jermaine’a Defoe. Portsmouth jednak niechętnie odda swojego asa.
Redknapp podjął się trudnego zadania. Musi bowiem ratować rozsprzedany Tottenham przed spadkiem. Drużyna ta jest od dawna obiektem żartów i kpin, na które kibice nawet się nie obrażają. Mają bowiem świadomość historii klubu. Ale spadek do drugiej ligi już by taki zabawny nie był.
Latem klub opuścili m.in. Robbie Keane i Dimitar Berbatov, a więc podstawowi snajperzy. Ich brak jest mocno odczuwalny. Nawet taki cudotwórca, jak mówiło się o Juande Ramosie, nie sprostał zadaniu i w październiku musiał opuścić White Hart Lane.
Redknapp cudotwórcą także nie jest i chce wzmocnień. Jermaine Defoe to jego były podopieczny, którego prowadził właśnie w Portsmouth. Zna więc walory zawodnika i ma nadzieję, że ten niebawem zawita do Londynu.
Portsmouth stawia jednak bardzo twarde warunki. Najchętniej w ogóle by Defoe nie sprzedawali. Redknapp przypomina sytuację sprzedanego niedawno do Realu Diarry – klub także nie chciał go puścić, ale po otrzymaniu odpowiedniej oferty zmienił zdanie. Ratownik Tottenhamu liczy na podobne rozstrzygnięcie w sprawie Defoe.










