Real Madryt wygrał na wyjeździe z Deportivo 2:1. Bramki dla gości zdobyli Kaka i Higuain. Zwycięstwo przyszło jednak w trudach, a gracze z Madrytu zdawali się dzisiaj być myślami w Barcelonie. Deportivo zagrało na tyle, na ile mogło. Na pewno w wysokiej formie są obaj napastnicy, „Riki” oraz Pizzi.
Real Madryt zaczął mecz w składzie odbiegającym od normy. Od pierwszych minut nie zagrali Oezil, Xabi Alosno i co najważniejsze Cristiano Ronaldo. Nie zmieniło to jednak w żaden sposób tego, że to goście byli zdecydowanymi faworytami meczu.

Pierwszy strzał oddali w 4. minucie gospodarze. Abel Aguilar kopnął piłkę zza pola karnego w środek bramki. Zdecydowanie groźniejszą akcję stworzył Juan Carlos Valeron, który strzelał z ostrego kąta niecałe 60 sekund później. Diego Lopez musiał łapać futbolówkę na raty. W 15. minucie Di Maria strzałem z wolnego mógł dać prowadzenie przyjezdnym, ale Aranzubia wybił piłkę na rzut rożny.
Po dwudziestu minutach obraz gry nie zmienił się znacząco. Deportivo atakowało sporadycznie, żeby nie narazić się na kontry i zostawiło pole gościom, którzy w ataku pozycyjnym nie radzą sobie zbyt dobrze. Grę drużyny z Madrytu próbowali uporządkować Modrić i Kaka, ale ich starania spełzły na niczym przy skutecznej obronie gospodarzy. Graczom z Galicji chyba bardziej zależało na korzystnym rezultacie. W 31. minucie szansę na objęcie prowadzenia zmarnował „Riki”, którego mocny strzał wylądował na trybunach. Minutę później na bramkę Diego Lopeza uderzał Pizzi, a piłka nieznacznie minęła lewy słupek. Co się odwlecze, to nie uciecze: trzy minuty później doskonałe prostopadłe podanie w polu karnym przyjął „Riki” i lewą nogą uderzył przy krótszym słupku tak, że madrycki golkiper nie miał szans.
Goście mogli wyrównać szybko, jednak Di Maria strzelił prosto w bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy fenomenalnym rajdem popisał się Pizzi, który wszedł w pole karne Realu jak w masło, ośmieszając Pepe i Carvalho, a jego strzał z linii bramkowej musiał wybijać Marcelo. Szansę na podwyższenie wyniku mieli jeszcze „Riki” i Gama. Piłkarze z Madrytu w pierwszej połowie zagrali sennie i nie stworzyli sobie żadnej setki. Kontry gospodarzy z kolei okazały się na tyle groźne, że po 45 minutach to oni schodzili na przerwę w lepszych nastrojach.
Real Madryt po przerwie wyszedł zmotywowany. W odstępie kilku minut dwie okazje do zdobycia bramki miał Callejon, jednak obrońcy rywala szybko sobie z nim poradzili. Hiszpan oddał trzeci niecielny strzał z główki po dośrodkowaniu Kaki. W 53. minucie Modrić dośrodkował piłkę do wchodzącego w pole karne Marcelo, który strzelił prosto w Kakę – obrońcę Deportivo. Parę minut później sędzia nie zauważył ewidentnego zagrania ręką defensora gospodarzy po rajdzie Modricia.











