Zawodnicy Realu Madryt rozegrali dziś swój pierwszy mecz kontrolny przed nowym sezonem. Rywal nie był zbyt wymagający, ale za to „Królewscy” w konfrontacji z Realem Oviedo mogli nastawić swe celowniki i sobie postrzelać. A strzelali Lucas, Denis i Di Maria, padł także gol samobójczy, co złożyło się na wynik 5:1.
Real Madryt do konfrontacji z rywalem z Segunda Division B (odpowiednik II ligi w Polsce) podszedł w mocno rezerwowym składzie. Można wręcz powiedzieć, że mecz ten grały rezerwy „Królewskich”, a więc Castilla, bo właśnie z tej drużyny była większość zawodników z podstawowego składu Realu. Piłkarze z Realu Madryt Castilla mieli więc okazję zagrać kolejne spotkanie ze swym rywalem z Segunda B, skąd podopieczni Torila awansowali do Segunda właśnie w minionym sezonie. Z pierwszej drużyny od początku grali tylko Adan oraz Granero. Można dojść do wniosku, że Mourinho nagrodził tę właśnie jedenastkę za dobre występy na treningach, bo niedawno właśnie takim składem (tylko Granero zastąpił dziś chorego Sahina) zawodnicy Realu Madryt Castilla ograli seniorów z pierwszej drużyny 5:1.
„The Special One” już po pierwszych minutach mógł usiąść wygodnie, wiedząc, że desygnował odpowiednich ludzi do gry. Pierwsze minuty choć były spokojne, to jednoznacznie wskazywały, kto jest wyżej notowaną drużyną. Z początku oba zespoły grały rozważnie, nie chcąc popełnić błędu. Jednak jedno długie zagranie z 10. minuty spotkania pozwoliło Realowi Madryt objąć prowadzenie. Świetne dogranie z linii defensywnej znakomicie opanował Lucas, który przyjęciem zwiódł obrońcę, a następnie nie dał szans golkiperowi z Oviedo w pojedynku jeden na jeden. Już pięć minut później pokazała się młoda nadzieja z ofensywy „Królewskich” – Morata. Napastnik ładnie uderzył, ale tym razem bramkarz rywali się spisał. Chwilę później Barrio miał kolejną okazję do popisania się, broniąc uderzenie Denisa. W 21. minucie potężnie strzelał również Juanfran, ale i z tym razem górą był golkiper gospodarzy. W kolejnych fragmentach spotkania więcej z gry mieli piłkarze z Oviedo, choć nie potrafili swych ataków przełożyć na bramki. W ostatnich pięciu minutach znów przebudzili się młodzi zawodnicy z Madrytu. I to ze świetnym efektem, bo w ciągu dwóch minut potrafili zdobyć kolejne dwa gole. Najpierw precyzyjnie w uliczkę do Denisa zagrał Morata, podanie Rosjanin zamienił na bramkę strzałem w długi róg, a następnie defensorów gospodarzy kolejny raz ośmieszył Lucas, który wbiegł w pole karne i tak dograł, że zmieszani obrońcy sami wpakowali sobie futbolówkę do bramki.

W drugiej połowie było już znacznie więcej królewskiego Realu w Realu Madryt. Na boisku pojawili się Callejon, Di Maria, Higuain i Lass, a także sprowadzony ostatnio w miejsce Carvajala Fabinho. I od razu na początku drugiej połowy swoje okazje mieli dwaj Argentyńczycy – Di Maria i Higuain. Tym razem bez gola dla gości z Madrytu, ale za to swojego trafienia doczekali się gospodarze, błąd defensywy Realu wykorzystał w 52. minucie Martins. Dwie minuty później strzelali madrytczycy, a konkretniej Di Maria skorzystał z błędu bramkarza i zaliczył trafienie na 4:1. Chwilę później znów nie wykazali się obrońcy Realu Madryt, bo za zagranie ręką arbiter podyktował „jedenastkę”. Ale znakomicie spisał się w bramce Jesus, który wybronił karnego. Przez kolejne długie minuty nic godnego odnotowania na murawie się nie działo. Dopiero na 20 minut przed końcem do wysiłku zmuszony został Jesus, który z pomocą obrońcy zapobiegł akcji Realu Oviedo. Jedna szybka kontra Realu, ale tego z Madrytu, i było już 5:1, świetnym lobem nad bramkarzem popisał się Higuain, a dobijał, choć nawet niepotrzebnie, Di Maria. W końcówce sporo zamieszania po raz kolejny narobił argentyński skrzydłowy. Dwukrotnie ładnie zagrywał do Higuaina, ale temu najpierw piłkę z głowy w ostatnim momencie zebrał jeden z obrońców, a później nieskutecznie wykańczał Callejon. Były to ostatnie akcje Realu w tym meczu, później już sędzia zakończył spotkanie, a Mourinho mógł pogratulować swym podopiecznym okazałego wyniku.










