W ostatnim dzisiejszym spotkaniu w ramach angielskiego FA Cup Liverpool zremisował z drugoligowcem z Reading 1:1. Asystę przy golu dla gospodarzy zaliczył Grzegorz Rasiak.
Mecz był ciekawy, a co najważniejsze, towarzyszyło mu szybkie tempo rozgrywanych akcji. W przekroju całego widowiska optycznie lepszy był Liverpool, lecz gospodarze dzielnie walczyli i od czasu do czasu zagrażali bramce Pepe Reiny.
Jeśli ktoś spodziewał się łatwego zwycięstwa „The Reds”, to grubo się pomylił. Na prowadzenie w 24. minucie wyszło Reading. Po niepotrzebnym faulu Emiliano Insuy sędzia podyktował rzut wolny. Do dośrodkowanej piłki wyskoczył Grzegorz Rasiak, odergał do Churcha, a ten umieścił piłkę w siatce. Liverpool podrażniony tym golem wziął się za odrabianie strat. Już 12 minut po pierwszym trafieniu przyjezdni za sprawą swojego niezawodnego kapitana, Stevena Gerrarda, mogli cieszyć się z wyrównania. Gerrard uderzył z dystansu, przed bramką piłka jeszcze skozłowała i wpadła obok lewego słupka.
Reading do końca nie poddawało się i dzielnie atakowało na bramkę Reiny. Najbardziej aktywny jednak w tym spotkaniu był Fernando Torres. Hiszpan miał kilka wspaniałych okazji na zdobycie zwycięskiej bramki, ale zabrakło mu skuteczności. Najbardziej Torres może żałować tego, co zrobił w doliczonym czasie gry, kiedy po dośrodkowaniu był sam przed bramkarzem, próbował strzału głową, a piłka poszybowała nad poprzeczką…
Liverpool będzie miał okazję do rewanżu. Tym razem Reading już nie będzie tak łatwo, bowiem spotkanie zostanie powtórzone na Anfield Road.










