Raport TME: Wisła Kraków


16 sierpnia 2012 Raport TME: Wisła Kraków

Mistrz Polski w poprzednim sezonie miał ogromną huśtawkę nastrojów. Po efektownym marszu do Ligi Mistrzów w pechowych okolicznościach wyrzucił go z niej APOEL. Następnie fatalny początek fazy grupowej Ligi Europy nie przeszkodził w awansie po bramce Odense w Londynie w 92. minucie. Do tego doszło zdobyte w kiepskim stylu siódme miejsce w ekstraklasie. Czego mogą oczekiwać fani krakowian i eksperci w nadchodzącym sezonie?


Udostępnij na Udostępnij na

Susza na ligowym froncie

W poprzednim sezonie piłkarze Wisły w meczach ligowych nie rozpieszczali kibiców
W poprzednim sezonie piłkarze Wisły w meczach ligowych nie rozpieszczali kibiców (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Zakończony sezon w T-Mobile Ekstraklasie nie był dobry dla zespołu mistrza Polski. O ile w europejskich pucharach udało się podopiecznym kolejno Roberta Maaskanta i Kazimierza Moskala w cudownych wręcz okolicznościach wyjść z grupy, o tyle ligę zespół z Krakowa zakończył na siódmym miejscu, z zatrważającą średnią poniżej jednego zdobytego gola na mecz. Ogromna słabość klubu, który parę lat temu punktował z zimną krwią ligowych średniaków, przełożyła się też na aż sześć porażek na własnym stadionie. Kibice krakowian do porażek w ostatnich latach nie przywykli, zwłaszcza że to „Biała Gwiazda” jest autorem najdłuższej serii spotkań bez porażki u siebie, liczącej ponad pięć lat i wynoszącej dokładnie 73 spotkania! Trudno zatem było się dziwić trenerowi Probierzowi, który na swojej pierwszej konferencji nie obiecał żadnych cudów, choć gdyby nie pech w rewanżowym starciu z Ruchem w Krakowie, nieuznanej bramce Nuneza i braku szczęścia w rzutach karnych, to piłkarze z grodu Kraka odebraliby miejsce w Lidze Europy ambitnie walczącemu Lechowi.

Szeroko otwarte drzwi dla młodzieży

Romell Quioto w sparingach spisuje się przyzwoicie, zdobył w nich trzy bramki
Romell Quioto w sparingach spisuje się przyzwoicie, zdobył w nich trzy bramki (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Po klęsce, którą był poprzedni sezon, trener Michał Probierz ani myślał o jakimkolwiek wolnym, tylko już we wtorek po ostatnim meczu ligowym zarządził pierwszy trening w ramach przygotowań do nowego sezonu. Na zajęciach znaczną większość stanowili zawodnicy dotychczas grający w Młodej Ekstraklasie oraz juniorach starszych. To im chciał się przyjrzeć były szkoleniowiec Jagiellonii i Arisu, chcąc przy okazji wyjść naprzeciw żądaniom kibiców o większą liczbę Polaków w składzie. Finałem dwutygodniowych treningów były występy takich graczy, jak: Damian Lepiarz, Kasjusz Piwowarczyk, Piotr Karłowicz, Dawid Kamiński czy też Lucas Cleber, który razem z rodzicami powrócił do Brazylii i to tam będzie kontynuował na razie swoją karierę piłkarską. Już dziś śmiało można obwieścić, że Wisła Probierza w sezonie 2012/2013 będzie zdecydowanie bardziej polska.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Michał Miśkiewicz jest szykowany na następcę Siergieja Pareiki
Michał Miśkiewicz jest szykowany na następcę Siergieja Pareiki (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Już podczas pierwszego obozu w Gutowie doskonałe recenzje zbierał golkiper AC Milan – Michał Miśkiewicz – z którym podpisano kontrakt i prawdopodobnie myśli się o nim jako godnym następcy dla Siergieja Pareiki, którego pozycja pomiędzy słupkami bramki krakowian wydaje się niepodważalna. Tym samym od razu rozwiązano problem z obsadą bramkarza, gdyż z klubu odszedł Filip Kurto, a sygnał do poszukiwania nowego pracodawcy otrzymał też Milan Jovanić. Z perspektywy Wisły to ogromny sukces, gdyż ostatnimi laty poszukiwanie bramkarzy ciągnęło się w nieskończoność i kończyło się na samym testowaniu. W maju na testy został również zaproszony młody Honduranin Romell Quioto, który w swoim debiucie dwukrotnie pokonał bramkarza Podbeskidzia. Chcąc zapewnić partnera do miejsca w składzie dla Cwetana Genkowa, który w trakcie całej rundy przygotowawczej imponuje formą strzelecką (co potwierdził w pucharowym spotkaniu z Lubońskim KS-em, w którym zdobył hat-tricka), klub podpisał z młodym graczem roczną umowę z opcją przedłużenia. O miejsce w przedniej formacji będzie też walczył Daniel Sikorski, sprowadzony pod Wawel na zasadzie wolnego transferu, który otrzymał od włodarzy „Białej Gwiazdy” kredyt zaufania. Na stadion przy ul. Reymonta powrócą też wypożyczeni Michał Chrapek oraz Łukasz Burliga. Zwłaszcza ten drugi wraca już z opinią solidnego ligowca, potwierdzoną występami w barwach wicemistrza Polski z Chorzowa, i jest murowanym kandydatem na prawą obronę w obliczu kontuzjowanego Marko Jovanovicia. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Michałem Chrapkiem, którego notowania po wielu występach w pierwszoligowym Kolejarzu Stróże wprawdzie zdecydowanie wzrosły, jednak konkurencja w środku pola jest na tyle duża, że może raczej liczyć jedynie na rolę zmiennika. Kolejne roszady dotyczą lewej obrony, na którą ostatecznie zakontraktowano po raz pierwszy w historii polskiej piłki klubowej Duńczyka. Jan Frederiksen, bo o nim mowa, ma zapełnić lukę po Draganie Paljiciu, który podobnie jak Lamey, Nunez i Diaz opuścił po tym sezonie Kraków ze względu na słabą postawę. Zanim 30-letni Frederiksen podpisał kontrakt, rozegrał dobre spotkanie z niemieckim Hannoverem 96, co jest sygnałem, że szarżujący po lewej stronie Melikson może liczyć na wsparcie byłego gracza Broendby i Randers. Najistotniejszą zmianą w drużynie „Białej Gwiazdy” wydaje się jednak powrót żywej legendy klubu – Arkadiusza Głowackiego, ogranego na boiskach Turcji i Europy, także w rozgrywkach Ligi Mistrzów, w której z Wisłą dotąd nie udało mu się zagrać. To on razem z Radosławem Sobolewskim, coraz lepiej wyglądającym po swojej kontuzji, mają zadbać o atmosferę w szatni i profesjonalizm na treningach i meczach.

Cel – walka o należne miejsce na tronie mistrzowskim

Arkadiusz Głowacki już niedługo po raz pierwszy zagra na nowym stadionie Wisły
Arkadiusz Głowacki już niedługo po raz pierwszy zagra na nowym stadionie Wisły (fot. Mikołąj Olszewski / iGol.pl)

Po holenderskiej rewolucji, która miała na celu dać upragniony awans do Ligi Mistrzów, do której zabrakło krakowianom kilka minut bez straty gola w Nikozji, przyszła kolejna, która ma za zadanie przynieść Wiśle czternasty w historii tytuł mistrza Polski. Jak pokazuje przykład Lecha, który pod wodzą Bakero pomimo braku gry w europejskich pucharach ogromnie męczył się, by wziąć udział w jakże krótkiej przygodzie w Europie, brak meczów pucharowych wcale niczemu nie służy, jeśli nie ma odpowiedniego podejścia i motywacji. Ostatnie lata w polskiej lidze pokazują, że mistrzem Polski zostaje tak naprawdę nie ten zespół, który zdobywa najwięcej punktów, ale ten, który ich najmniej traci. Z tego powodu krakowianie nie mogą sobie pozwolić na przegrywanie z ligowymi średniakami, co zdarzało się w poprzednim sezonie zbyt często. Zważywszy jednak na powrót Głowackiego, transfer kilku polskich zawodników, pozbycie się niechcianych przede wszystkim przez kibiców obcokrajowców oraz szeroko uchylone drzwi do bram pierwszego zespołu dla młodych graczy z zespołu Młodej Ekstraklasy, którzy będą coraz głośniej pukać do drzwi wyjściowej jedenastki, można się spodziewać, że od początku sezonu „Biała Gwiazda” będzie odgrywać dużo większą rolę niż w poprzednim. Ponadto kibice na stadionie przy ulicy Reymonta 22 zobaczą dużo więcej goli i dużo bardziej zaangażowaną drużynę, dzięki czemu prawdopodobnie nie będą musieli tak często przełykać goryczy porażki.

Przewidywany wyjściowy skład Wisły Kraków w rundzie jesiennej sezonu 2012/2013:

Pareiko (Miśkiewicz) – Frederiksen (Bunoza), Głowacki (Jaliens), Czekaj (Chavez), Burliga (Jovanović) – Melikson (Boguski), Wilk (Chrapek), Sobolewski (Garguła), Iliew (Kirm) – Genkow (Kamiński), Quioto (Sikorski)

Komentarze
~Szymko (gość) - 10 lat temu

Wisla z LLegia beda walczyc o mistrza.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze