W piłkarskich zakamarkach krąży powiedzenie, że dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon. Bardziej wymagający i weryfikujący. Jednak wydaje się, że to tylko pusty frazes. Wszystko zależy od drużyny. Jeśli awans do ekstraklasy był dziełem przypadku, to prędzej czy później wyjdzie to na jaw. Gdy klub jest zdrowo i mądrze zarządzany, to raczej może być spokojny o swoje losy. A jak będzie w przypadku Rakowa? Do której grupy możemy zaliczyć ekipę spod Jasnej Góry?
Sezon 2020/2021 jest ważny dla Rakowa. Rok stulecia klubu przypada na rundę wiosenną. Częstochowa celuje w duży sukces. Jakie ma na to szanse?
Odejścia wzmocnieniami?
Trener Papszun preferuje specyficzny styl gry. Jest w tym niesamowicie konsekwentny – czy 2.liga, czy ekstraklasa, gra swoje. Robi przy tym jeszcze jedną istotną rzecz. Sukcesywnie wymienia kolejne ogniwa na takie o tej samej charakterystyce, tylko że jeszcze lepsze.
Raków nie próżnuje na rynku transferowym. Sporo zawodników dotarło pod Jasną Górę. Wydaje się, że w naprawdę bardzo dużym procencie wzmocnienia będą trafne. Przynajmniej na papierze tak to wygląda. Tak, tak, wiem jak zadebiutował Maciej Wilusz, ale mimo wszystko uważam, że powinien się sprawdzić. Do rywalizacji Kubę Szumskiego będzie nakręcał Branislav Pindroch – słowacki bramkarz, który zaliczył epizod w Anglii. I wzmocnienie, które chyba zapowiada się najlepiej ze wszystkich. Szeregi „Czerwono-niebieskich” zasilił Ivi Lopez. Jego poprzednim klubem było Levante UD – to chyba mówi samo za siebie. Poza tym może pochwalić się innymi hiszpańskimi zespołami w swoim CV, i to nie byle jakimi! Real Valladolid, SD Huesca czy Sporting Gijon. Oj, zacieramy ręce, aby Ivi odpalił w Polsce i cieszył oczy kibiców swoimi popisami na boisku!
W przypadku Rakowa wzmocnieniami można nazwać także… odejścia pewnych zawodników. Może dziwnie to brzmi, ale niestety tak jest. Nietrafione transfery z zeszłego roku, czyli Rusłan Babenko, Emir Azemović czy Andrija Luković, wydawający się za słaby na ekstraklasę Arkadiusz Kasperkiewicz.
Z klubem pożegnał się do pewnego czasu pierwszy wybór na bramce Michał Gliwa oraz najpierw solidny rezerwowy, a potem pewny punkt obrony Kamil Kościelny. Obaj panowie zostali w ekstraklasie i spotkają się ze swoją byłą drużyną, ponieważ grają w beniaminku – Stali Mielec. Z jednego beniaminka do drugiego. Skończyło się wypożyczenie Jarosława Jacha, który wrócił do Crystal Palace.










