Normandia. Rouen. Ogromny port morsko-rzeczny, Katedra Notre Dame (jak zresztą w każdym większym francuskim mieście) i… pobliskie Le Petit-Quevilly, a w nim… klub piłkarski (chyba nie myśleliście, że przeczytacie zaraz o fascynujących z architektonicznego punktu widzenia zabytkach, dziełach sztuki czy normandzkich frykasach). Nie tym razem. W aglomeracji Rouen nastał właśnie czas miejscowego Quevilly-Rouen Metropole, które jeszcze przed zakończeniem bieżącego sezonu zostało beniaminkiem francuskiej Ligue 2.
Po trzydziestu trzech kolejkach francuskiej trzeciej ligi (National) awans zapewniły już sobie Châteauroux i Quevilly-Rouen właśnie, a to niemały powód do radości dla całego miasta i aglomeracji, ponieważ ostatni kontakt z profesjonalną piłką (wyłączając Puchar Francji) lokalni fani datują na 2004 rok, kiedy to krótką przygodę z Ligue 2 zaliczyło FC Rouen. Trzynaście lat posuchy, marazm lokalnych klubów, aż w końcu fuzja, która stała się początkiem drogi prowadzącej w górę.
Narodziny
20 kwietnia 2015 – wtedy to na świat przychodzi dziecko dwóch klubów wywodzących się z tej samej aglomeracji. Klubów marzących o tym, by w Rouen pojawił się futbol na najwyższym poziomie, ale też klubów nieradzących sobie samodzielnie z problemami codzienności. W życiu singla, szczególnie takiego po przejściach – jakby to ładnie powiedział Bonus BGC – nie jest kolorowo. Zawsze raźniej jest we dwójkę. A to żona ugotuje obiad czy upierze skarpetki, a to możesz liczyć na pomoc… Korzyści wymieniać można bez końca. Oczywiście zdarzają się tarcia, ale przyznać należy, że sama obecność drugiej osoby dodaje energii i siły.
Z takiego właśnie założenia wyszli decydenci FC Rouen i US Quevilly. Powiedzieli – Basta! Musimy zrobić coś, co pomoże nam wygrzebać się z bagna! I tak oto wiosną 2015 roku zaczął się mariaż, którego efektem jest powrót klubu z Normandii na drugoligową mapę Francji.
Główną ideą przyświecającą projektowi połączenia ze sobą dwóch drużyn – choć każda z nich posiadała swoją bogatą historię i tradycję – było zrobienie czegoś dla całej lokalnej społeczności, liczącej prawie 500 tysięcy mieszkańców. Co więcej, włodarze obiecali powrót poważnego futbolu w niespełna dwa lata… i tutaj trzeba podkreślić, że nie były to słowa bez pokrycia.
Nowo powstały klub przybiera nazwę Quevilly-Rouen Metropole i staje się uproszczoną spółką akcyjną (fr. S.A.S.), ale jednocześnie podmioty go tworzące, FC Rouen i US Quevilly, pozostają na piłkarskiej mapie Francji – przeradzając się w jego bezpośrednie zaplecze.
O rodzicach słów kilka…
Nie wypada nie wspomnieć o stronach tworzących to udane – jak się okazało – małżeństwo. Dwa kluby z własną unikatową historią, dołujące po chwilach swoich sukcesów. Quevilly US, sensacyjny finalista Pucharu Francji z 2012 roku i znane wszystkim bardziej jako „Czerwone Diabły” – FCR.













