Napastnik Borussii Dortmund i reprezentacji Polski zdobył dwa gole w meczu przeciwko Mainz i jest samodzielnym liderem w klasyfikacji strzelców niemieckiej Bundesligi. Tylu powodów do radości nie mieli nasi zawodnicy grający we Włoszech oraz Hiszpanii, którzy w większości byli pomijani przez swoich trenerów przy wyborze pierwszego składu.
Podczas tego weekendu za granicą nasi zawodnicy nie zdobywali tyle bramek co w ostatnich tygodniach. Jedni będą wspominać spotkania trochę lepiej, a drudzy gorzej. Niektórzy piłkarze dali sygnał Adamowi Nawałce, że są na tyle dobrze dysponowani, by zagrać w koszulce z orzełkiem na piersi.
W Niemczech znów dał o sobie znać Robert Lewandowski, który zdobył dwa gole z rzutów karnych w meczu przeciwko Mainz. Może cieszyć to, że Łukasz Piszczek rozegrał pierwszy pojedynek w pełnym wymiarze czasowym po kontuzji. Fani Borussii Dortmund mają nadzieję, że powróci on do swojej najwyżej formy. Z kolei Artur Sobiech przebywał na boisku 70 minut i nie strzelił gola. Napastnik Hannoveru nie wykorzystał prawdziwej szansy od szkoleniowca. Gdyby zdobył bramkę albo popisał się czymś szczególnym, to mógłby zaimponować trenerowi.
Na angielskich boiskach Polacy nie mieli tyle szczęścia co zwykle. Największego pecha miał Artur Boruc, który w 58. minucie potyczki z Chelsea musiał opuścić boisko z powodu kontuzji ręki. W Arsenalu nic się nie zmieniło. Nadal pozycję pierwszego bramkarza zajmuje Wojciech Szczęsny, a Łukasz Fabiański siedzi na ławce rezerwowych. Dariusz Dudka, który chciałby powrócić do drużyny narodowej, tym razem przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych.
Martwi sytuacja we Włoszech, gdzie tylko Kamil Glik rozegrał pełne 90 minut. Pozostali albo siedzieli na ławce rezerwowych, albo znajdowali się poza kadrą meczową. Najbardziej niepokoi pozycja w drużynie Bartosza Salamona, który miał odgrywać wiodącą rolę w ekipie ze Stadio Luigi Ferraris. Szansy nie otrzymał również Piotr Zieliński. Mógł on wejść na plac gry, bo Francesco Guidolin miał jedną zmianę w zanadrzu, ale trener po głębokim namyśle nie wpuścił Polaka na murawę.
W Hiszpanii jest podobnie. Żaden polski piłkarz nie pojawił się choćby na minutę. Cezary Wilk nie został zgłoszony do kadry Deportivo La Coruna, a Bartłomiej Pawłowski przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych. Jego drużyna w końcówce na El Madrigal wywalczyła remis z Villarrealem.
Przemysław Tytoń w dalszym ciągu nie może znaleźć uznania w oczach trenera. Może się jednak podobać regularna gra Filipa Kurto w Rodzie Kerkrade. Tym razem wpuścił dwa gole i jego drużyna przegrała z Twente Enschede 1:2. Filip Bednarek nie został zgłoszony do tego spotkania, ale za to rozegrał pełne starcie w rezerwach Twente.
Adam Nawałka może być zadowolony, że piłkarze z ligi rosyjskiej i rumuńskiej, których ma na radarze, występują regularnie. Maciej Rybus kolejny raz rozegrał w barwach Tereka 90 minut, a Piotr Celeban oraz Łukasz Szukała udowadniają duże umiejętności w rumuńskiej ekstraklasie.
ANGLIA:
Tomasz Kuszczak (Brighton & Hove Albion) – 90 minut Radosław Majewski (Nottingham Forest) – 45 minut Tomasz Cywka (Barnsley) – od 46 minuty Lukas Jutkiewicz (Middlesbrough FC) – poza kadrą Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 90 minut Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – na ławce rezerwowych Marcin Wasilewski (Leicester City) – 90 minut Bartosz Białkowski (Notts County FC) – 90 minut Artur Boruc (Southampton) – 58 minut Dariusz Dudka (Birmingham City) – na ławce rezerwowych










