Za nami 1/16 Pucharu Polski. We wtorek i środę odbyły się ostatnie cztery mecze tej rundy. Niespodzianek raczej nie było, tych wyników można było się spodziewać. Mimo to emocji nie zabrakło.
Zacznijmy od meczu Okocimski Klub Sportowy Brzesko – Śląsk Wrocław. Tutaj raczej miejsca na niespodziankę nie było. Śląsk po ostatnim ligowym zwycięstwie z Lechem czuł się pewnie i wygrał 3:1. Mecz zaczął się od niewiarygodnego kiksa bramkarza gospodarzy. Po podaniu od obrońcy źle przyjął piłkę i wbił ją sobie do bramki, zatem Śląsk od początku meczu prowadził. Niecały kwadrans później liderzy T-Mobile Ekstraklasy cieszyli się już z drugiego gola. Po dobrej akcji „Wojskowych” podanie od Cetnarskiego otrzymał Voskamp. Okocimski naciskał i nie dał się zlekceważyć. W drugiej połowie gospodarzom udało się strzelić gola kontaktowego. Dobre podanie od Trznadela otrzymał Oświęcimka i pokonał Rafała Gikiewicza. Nadzieje Okocimskiego na wyrównanie rozwiał Rok Elsner, który w 83. minucie spotkania minął bramkarza i ustalił wynik spotkania na 3:1.
W drugim wtorkowym meczu spotkały się dwa zespoły z T-Mobile Ekstraklasy. Podbeskidzie miało lepsze nastawienie od PGE GKS-u Bełchatów po wygranym meczu z Górnikiem i to bielszczanie mieli większe szanse w tym meczu. Beniaminek rozprawił się z Bełchatowem aż 3:0. PGE GKS nie pokazał w tym meczu nic, co wykorzystało Podbeskidzie. Już po trzech minutach gry w Bielsku-Białej oglądaliśmy pierwszego gola dla gospodarzy. Dobrze skrzydłem urwał się Demjan, podał do niekrytego Malinowskiego i bohater ligowego meczu z Górnikiem otworzył wynik pucharowego pojedynku. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. PGE GKS tylko raz zagroził bramce przeciwnika – w 30. minucie po rzucie rożnym groźnie uderzył Tanevski, ale obrońcy wybili jego strzał. Pierwszą połowę zwieńczyły kolejne dwie bramki dla Podbeskidzia. Najpierw Robert Demjan pokonał Łukasza Budziłka w sytuacji sam na sam, a dwie minuty później ten sam zawodnik zaliczył drugą asystę, podając do Mariusza Sachy, który strzelił bramkę. Pierwsza połowa ustawiła cały mecz, przez co druga część spotkania nie wniosła nic do gry.
Dużo emocji przyniósł środowy mecz pomiędzy Puszczą Niepołomice a Polonią Bytom. Wynik meczu otworzyli ci drudzy po golu Paulisty, który dobił piłkę po wybronionym strzale Daniela Mąki. Niedługo czekaliśmy na odpowiedź gospodarzy. Po kwadransie gry Kałat świetnie oszukał obrońców, podając do Davida Paula, który pokonał bramkarza gości w sytuacji sam na sam. Były to jedyne bramki tego meczu, które padły z gry. Gospodarze mieli jeszcze szansę w 39. minucie. David Paul znów otrzymał dobre podanie, ale tym razem został uprzedzony przez obrońców drużyny rywala. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze znów zmarnowali doskonałą szansę. Na akcję indywidualną zdecydował się Marek Mizia, wpadł w pole karne, ale strzelił tylko w boczną siatkę. Pół godziny dogrywki także nie przyniosło rozstrzygnięcia, więc potrzebne były rzuty karne. Obie drużyny trafiły po dwa karne i do piłki podszedł zawodnik Puszczy – Marcin Zontek. Jego strzał wybroniony został przez Kiełpina. Wszystkie pozostałe „jedenastki” zostały wykorzystane, przez co awans do 1/8 Pucharu Polski wywalczyła sobie Polonia Bytom.










