Bez niespodzianek obyło się w pierwszych środowych meczach 1/16 finału Pucharu Króla. Awans do kolejnej rundy zapewniły sobie Atletico Madryt, Valencia, Levante i Getafe.
Atletico Madryt 1:0 Real Jaen
Madrytczycy dzięki sporej zaliczce z pierwszego meczu (3:0) przystępowali do rewanżowego spotkania praktycznie pewni awansu. Dlatego Diego Simeone mógł dać odpocząć kilku swoim podstawowym piłkarzom przed arcyważnym i najtrudniejszym jak dotąd spotkaniem w lidze. W sobotę Atletico uda się bowiem na Estadio Santiago Bernabeu, aby spróbować przerwać fatalną passę meczów z Realem Madryt. Po spotkaniu z Realem Jaen mogą być w dobrych nastrojach, bo na Vicente Calderon nie pozostawili rywalowi złudzeń, choć sam wynik może tego nie odzwierciedlać. „Los Colchoneros” przez cały czas kontrolowali boiskowe wydarzenia i spokojnie dowieźli prowadzenie z 16. minuty do końca. Strzelcem zwycięskiego gola okazał się Raul Garcia.
Awans: Atletico Madryt
Valencia 3:1 Llagostera

Nie zawiodła również Valencia, która – podobnie jak Atletico – także mogła podejść do rewanżu na spokojnie, jako że w pierwszym meczu pokonała swojego rywala 2:0. Na Estadio Mestalla dopełniła tylko formalności. Mauricio Pellegrino nie przetasował zbyt mocno swojego składu i dał pograć nawet najważniejszym piłkarzom. Ci nie mieli problemów z rozprawieniem z Llagosterą, jednak goście również stworzyli sobie kilka niezłych sytuacji i na pewno nie opuszczają Walencji z opuszczonymi głowami. Ważną informacją dla kibiców „Nietoperzy” jest powrót na boisko Pablo Piattiego, który zagrał dzisiaj od pierwszej minuty i po jego kontuzji nie ma już śladu. Bramki dla gospodarzy w dzisiejszym meczu zdobywali Rami, Valdez i Bernat, a honorowe trafienie dla Llagostery w końcówce meczu zaliczył Nico.
Awans: Valencia
Levante 4:1 UD Melilla
Druga walencka drużyna męczyła się dzisiaj dużo bardziej. Podopieczni Juana Martineza zmuszeni byli do gonienia wyniku z pierwszego meczu, w którym niżej notowany rywal potrafił wygrać z pierwszoligowcem na własnym stadionie 1:0. Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, bo w 25. minucie Karabelas wyprowadził „Żaby” na prowadzenie. Radość nie trwała jednak po długo, bo 120 sekund później było już 1:1 za sprawą Choty. Taki stan rzeczy utrzymywał się aż do 63. minuty, kiedy to gola na 2:1 zdobył Roger. Ciągle jednak wynik premiował do awansu drużynę gości. Levante postawiło na atak i opłaciło się to na niecały kwadrans przed końcem, kiedy bramkę na wagę awansu zdobył Michel. Goście nie mieli w tej chwili już nic do stracenia, a na pięć minut przed końcem meczu stracili jeszcze czwartego gola. Z rzutu karnego bramkarza pokonał Iborra.











