W dobie futbolu w kraju znad Tamizy nastawionego głównie na rywalizację w Premier League oraz awans do Ligi Mistrzów Puchar Anglii stanowi powiew świeżego powietrza. Pozwala mniejszym mierzyć się z wielkimi, często tworząc kapitalne historie pamiętane przez lata. Daje również nierzadko jedyną szansę na życiowy sukces, przez co rozgrywki trzeba uznać za specyficzne. Inne od pozostałych, zdominowanych już dawno przez pieniądze.
Futbolowy romantyzm od dawna dusi się pod ciężarem pieniądza. Kwestia finansów coraz częściej dominuje rozmowy na temat futbolu nie tylko w trakcie okien transferowych. Jakie są przychody za awans do następnej fazy Ligi Mistrzów? Ile konkretny klub zarobił na triumfie w rozgrywkach? Jak dużo angielskie kluby otrzymały z racji sprzedaży praw telewizyjnych?
Sumy działają na wyobraźnię. Natomiast kolejne zera na bankowym koncie utwierdzają włodarzy angielskich klubów w przekonaniu, że liczy się tylko Premier League oraz Liga Mistrzów. Reszta jest nieistotna, bo za jakiekolwiek osiągnięcia otrzyma się „groszowe” stawki. A gdzie w tym wszystkim duch sportu? Dusi się razem z futbolowym romantyzmem.
Puchar, który tworzy historie i szanse życia
Wytchnienie od obserwowania gonitwy za pieniądzem w futbolu nad Tamizą przynosi Puchar Anglii. Rozgrywki, które sprawiają, że na kilka momentów w sezonie powraca dawny futbol. Futbol, w którym zespół amatorów jest w stanie pokonać drużynę z Premier League i trafić jeden, jedyny raz w życiu na czołówki ogólnokrajowych gazet. Spełnić marzenia.
Bieżąca edycja jest tylko potwierdzeniem wszystkich wymienionych walorów rozgrywek. Choć nie dokończono jeszcze nawet trzeciej rundy, to Puchar Anglii już wysypał interesującymi wydarzeniami niczym z rękawa. Szóstoligowe Chorley odprawiło rywalizujące na co dzień w Championship Derby County. Czwartoligowe Crawley Town okazało się natomiast lepsze od beniaminka Premier League, Leeds United. Co interesujące, z osobowością brytyjskiej telewizji, Markiem Wrightem, w składzie. I ty możesz pokonać zespół z angielskiej ekstraklasy nowym reality show? Kto wie, pomysł zapewne by się sprzedał.
Historią, która urzeka jednak najbardziej, jest wystawienie przez Aston Villę rezerw w spotkaniu z Liverpoolem. Co trzeba zaznaczyć, z konieczności, gdyż ze względu na przypadki zarażenia cały pierwszy zespół został objęty kwarantanną. Szanse życia otrzymali więc nastoletni chłopcy. Zmierzyli się z graczami światowej klasy, przy okazji w większości notując debiut w dorosłym futbolu. Mimo niekorzystnego wyniku zaprezentowali się korzystnie, a po meczu wymienili się koszulkami z zawodnikami Liverpoolu. W przypadku Louiego Barry’ego nawet dwukrotnie.













