Selekcjoner reprezentacji Włoch, Cesare Prandelli, nie krył swej radości po wyeliminowaniu w ćwierćfinale reprezentacji Anglii. Przypomnijmy, że „Azzurri” do półfinału rozgrywek awansowali dopiero po rzutach karnych.
Trener Włochów mówił, że jego drużyna starała się zakończyć mecz jeszcze w regulaminowym czasie gry. – Nie byłem dziś zaskoczony. Wiedziałem, że możemy dominować. Obawiałem się tylko, że po przerwie zostawiliśmy Anglii zbyt dużo miejsca. Mogliśmy zagrać trochę mądrzej. Chcieliśmy szybko strzelić gola. Gdybyśmy zdobyli bramkę w regulaminowym czasie gry, to byłby jeszcze lepszy mecz.

Prandelli skomentował następnie sytuacje przy rzutach karnych, a więc niewykorzystaną „jedenastkę” Montolivo i pewność siebie Pirlo.
– Prawie 80 procent konkursów rzutów karnych to łut szczęścia. Rzuty karne to loteria, ale moim zdaniem zasłużyliśmy na zwycięstwo. Kiedy Montolivo nie wykorzystał rzutu karnego, zrobiło mi się go żal, bo był dzisiaj jednym z najlepszych zawodników. Kiedy do piłki podszedł Andrea Pirlo, byłem bardzo spokojny. To gwiazda i wiedział, co ma zrobić, i to zrobił.
– Prezydent Napolitano dzwonił do nas z gratulacjami. To było wyjątkowe. Jesteśmy zachwyceni, ale teraz musimy się przygotować do meczu z Niemcami. Jeśli podejdziemy do kolejnego spotkania tak jak do dzisiejszego, to mamy szansę – stwierdził wyraźnie zadowolony szkoleniowiec włoskiej kadry. – Potrzebujemy wszystkich w dobrej formie. Powalczymy. Z Niemcami mecze zawsze są otwarte. To wielki zespół.










